payday loans

Triduum: Wielki Czwartek - 20.03.2008

Aby nabrać Jego mocy
Wielki Czwartek – Więcławice – 20.03.2008

Kiedyś słyszałem taką historię o pewnym młodym człowieku. Matka umarła mu, gdy miał siedem lat, i został sam z ojcem alkoholikiem. Nie miał na świecie żadnego człowieka, do którego mógłby się odezwać. Żył i wychowywał się z psem, który był dla niego jak matka. Cały czas tulił się do niego. Gdy ojciec wracał pijany, bił go, a wtedy on uciekał do budy i zostawał w niej na noc. Ale pewnego dnia ojciec znalazł sposób, żeby bicie było „bardziej skuteczne”. Wywlókł psa z budy i na oczach syna, zakatował go na śmierć, a potem poszedł spać. Syn nie miał już nikogo na świecie. A wtedy podszedł do zakatowanego psa i wypił jego krew, aby nabrać jego mocy (por. J. Grzegorczyk, Dziurawy kajak i Boże miłosierdzie).
„I wezmą krew baranka, i pokropią nią odrzwia i progi domu, w którym będą go spożywać” – słowa z Księgi Wyjścia, odczytanej przed chwilą (Wj 12). „Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pańską głosicie, aż przyjdzie” – słowa z pierwszego Listu św. Pawła, także dziś odczytane (1 Kor 11,26).
Aby nabrać Jego mocy
Wielki Czwartek – Więcławice – 20.03.2008

Kiedyś słyszałem taką historię o pewnym młodym człowieku. Matka umarła mu, gdy miał siedem lat, i został sam z ojcem alkoholikiem. Nie miał na świecie żadnego człowieka, do którego mógłby się odezwać. Żył i wychowywał się z psem, który był dla niego jak matka. Cały czas tulił się do niego. Gdy ojciec wracał pijany, bił go, a wtedy on uciekał do budy i zostawał w niej na noc. Ale pewnego dnia ojciec znalazł sposób, żeby bicie było „bardziej skuteczne”. Wywlókł psa z budy i na oczach syna, zakatował go na śmierć, a potem poszedł spać. Syn nie miał już nikogo na świecie. A wtedy podszedł do zakatowanego psa i wypił jego krew, aby nabrać jego mocy (por. J. Grzegorczyk, Dziurawy kajak i Boże miłosierdzie).
„I wezmą krew baranka, i pokropią nią odrzwia i progi domu, w którym będą go spożywać” – słowa z Księgi Wyjścia, odczytanej przed chwilą (Wj 12). „Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pańską głosicie, aż przyjdzie” – słowa z pierwszego Listu św. Pawła, także dziś odczytane (1 Kor 11,26).
Gromadzimy się tu w świątyni w ten niezwykły dzień tygodnia w ciągu roku i w ten również niezwykły wieczór. To pamiątka tamtego wieczoru, tamtej nocy, kiedy Pan Jezus został wydany, wziął wtedy „chleb i dzięki uczyniwszy połamał i rzekł: To jest Ciało moje za was wydane… podobnie skończywszy wieczerzę, wziął kielich, mówiąc: kielich ten jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej…”
Ten zaś wieczór, podczas którego Pan Jezus spożył ze swoimi uczniami Ostatnią Wieczerzę przed swoją śmiercią, był pamiątką wydarzenia, które przypomniało nam pierwsze czytanie, ze wspomnianej już księgi Wyjścia. Ostatnia Wieczerza była pamiątką wieczerzy paschalnej, którą Żydzi spożyli przed wyjściem z Egiptu, z domu niewoli, w którym przebywali ponad 400 lat.
Ostatnia Wieczerza to jednocześnie pierwsza Msza. I od tamtego wieczoru, poprzez wszystkie wieki, aż do dziś, ta sama msza. I tak będzie aż do skończenia świata.
Ale Msza święta to nie tylko pamiątka, taka jaką wspominamy gdy wspomina się jakieś wydarzenie, na przykład z naszego życia. To wciąż to samo tamto wydarzenie. Kiedyś św. Jan Vianney mówił: ”Gdybyśmy zrozumieli, czym jest Msza św., to musielibyśmy umrzeć”. Umrzeć nie ze strachu, nie z lęku, ale z zachwytu, że tutaj w kościele, w scenerii tego, co ludzkie - bo to wszystko dzieje się pośród ziemskich elementów: ołtarz z drzewa, kościół z drzewa, ludzie, czytanie słów, chleb i wino - że tutaj wśród nas jest Bóg!
A skoro tu jest Bóg, i jeśli byśmy tak mocno uwierzyli, że tu jest sam Bóg – to nie moglibyśmy wracać tacy sami do naszych domów! Jeśli tak do końca uwierzylibyśmy, że tu jest Bóg – to nie byłoby w naszym życiu ani jednej Mszy świętej bez Komunii świętej. Bo w spożywanym Ciele Jezusa jest nasza moc i siła. A jeśli tak, to z taką mocą w sobie, żadna okoliczność nas nie złamie, żaden zły człowiek nas nie zniszczy.
Tymczasem my wciąż się boimy, lękamy się Boga, wciąż wmawiamy sobie, że jesteśmy zbyt grzeszni, aby często przyjmować Jezusa do swego serca.
„Dwóch przyjaciół spotkało się ze sobą po długim okresie rozłąki. W tym czasie jeden z nich stał się bogaty, a drugi biedny. Zasiedli razem do stołu i zaczęli wspominać wspólnie przeżyte chwile. Podczas prowadzonej rozmowy biedny człowiek nagle przysnął. Przyjaciel, w przypływie wzruszenia, przed wyjściem, wsunął mu jeszcze do kieszeni duży diament o ogromnej wartości. Jednak jego ubogi przyjaciel obudził się, nie znalazł podarowanego mu skarbu i rozpoczął swój dzień tak jakby nic się nie wydarzyło. Rok później los sprawił, że dwaj przyjaciele znów się spotkali. „Powiedz mi” – powiedział bogaty, widząc znowu swojego przyjaciela w wielkiej biedzie – „dlaczego nie uczyniłeś pożytku ze skarbu, który pozostawiłem ci w kieszeni?”
Tych dwóch przyjaciół to Bóg i człowiek. Bóg obdarowuje nas przez swojego Syna skarbem, którego wartość przewyższa wartość wszystkich skarbów tej ziemi. Tym skarbem jest każda Eucharystia, Msza św. Jest ona w zasięgu naszych naszej dłoni, niemal w kieszeni. Trzeba tylko po ten dar sięgnąć i z niego skorzystać.
Dziś dziękując Bogu za ten skarb, chcemy jednocześnie prosić, abyśmy z niego chcieli zawsze korzystać. Chcemy prosić, abyśmy nie uciekali wciąż tylko do „budy” naszych ziemskich spraw czy problemów. Chcemy prosić, abyśmy nie musieli się tulić tylko do samych stworzeń, kimkolwiek one są. Chcemy prosić o taką wiarę, dzięki której będziemy mogli zawsze na każdej Mszy świętej sięgać po ten Chleb, który daje nam moc do życia godnego nieba.
Bo nasza siła jest w Ciele Jezusa wydanego za nas; bo nasza siła jest we Krwi Jezusa, wylanej dla naszego zbawienia.
Napełniajmy się tą mocą od Jezusa ilekroć jesteśmy na Mszy świętej…