payday loans

1.11.2007 - Homilia - Więcławice - "Klucze do świętości"

Klucze do świętości
Więcławice - Uroczystość Wszystkich Świętych - 1.11.2007 Klucze do świętości
Więcławice - Uroczystość Wszystkich Świętych - 1.11.2007

   Kiedyś przeczytałem takie oto opowiadanie - myślę, że niektórym znane. Otóż pewien chłopczyk o imieniu, powiedzmy Krzysio - będący w tym wieku, w którym o wszystko się pyta - wszedł z mamą do kościoła. Najbardziej zaciekawiły go kolorowe witraże, przedstawiające różnych świętych.
- Mamo, a co to jest - zapytał
- To jest święty, święty Marcin - odpowiedziała matka.
Dziecko zapamiętało sobie tę odpowiedź, jak również przeżycie związane z grą świateł w ciemnym kościele. Kiedy kilka dni później ksiądz na religii zapytał: kto z was potrafi powiedzieć, kto to jest święty? Mały Krzysio bez namysłu odpowiedział:
- Święty to taki człowiek, przez którego świeci słońce.
   Dziś przeżywamy Uroczystość Wszystkich Świętych - a więc tych, przez których zaświeciło słońce Bożej miłości. Ale dziś nie przychodzimy tylko po to, aby ich podziwiać. Przychodzimy, aby podziękować za nich Bogu i aby ich zapytać, jak oni to zrobili? Jak to zrobili, że byli tak blisko Boga, że On przez nich można było Go zobaczyć?
   Odpowiedź daje nam Ewangelia dnia, w której czytamy o ośmiu błogosławieństwach. Te osiem błogosławieństw do jakby osiem kluczy do nieba, to osiem sposobów na świętość.
   Błogosławieni ubodzy w duchu... którzy się smucą... którzy są cisi... którzy łakną i pragną sprawiedliwości... miłosierni... czystego serca... którzy wprowadzają pokój... którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości. Osiem kluczy. Na pierwszy rzut trudno nawet je nawet spamiętać. Czy trzeba iść przez życie i korzystać ze wszystkich tych kluczy? Z codzienności wiemy, jaki na przykład mamy problem, gdy trzeba nam używać pęku kluczy. Czy dla nas Bóg jest aż tak wymagający? A może wystarczy używać jednego z nich? Ale wtedy rodzi się pytanie, którego, który z nich jest najważniejszy?
   Wokół nas, pośród nas - spoglądają z obrazów, figurek, rzeźb postacie świętych. Co nas łączy z tymi obrazami czy posągami? Czy my mamy kiedyś też nimi się stać?
   Kim jest święty? Musimy sobie najpierw uświadomić, że święci byli ludźmi, a to oznacza, że grzeszyli, wątpili (czasem) i zastanawiali się, czy postępują słusznie. W pewnym momencie swojego życia każdy święty uświadamiał sobie, że Bóg wezwał go do bycia wiernym w szczególnym sposób. Każdy żył w innej sytuacji i czasie. Każdy miał inną osobowość i inne podejście do życia. I każdy na inny sposób był związany z Bogiem.
   Podobnie widzimy to w gronie Apostołów. Pierwszych uczniów wybrał Pan Jezus spośród rybaków. Możemy się zastanawiać, dlaczego? Ktoś powiedział, że dlatego, że rybacy są cierpliwi, dzielni i wytrwali, wiedzą, jak dobierać przynętę w zależności od gatunku ryby, jak nie rzucać się w oczy. To prawda. ale spośród Dwunasta tylko czterech było rybakami. A co z pozostałymi? Dlaczego wśród uczniów Jezusa był poborca podatków czy zelota?
   Co jednak łączy wszystkich świętych - bo coś musi ich łączyć, skoro zostali świętymi? Odpowiedź daje nam św. Jan. Te słowa dziś słyszeliśmy: "Każdy zaś, kto pokłada w Nim nadzieję, uświęca się, podobnie jak On jest święty". Tym więc, co łączy świętych, to pokładanie nadziei w Bogu, i tylko w Bogu.
   Drugim elementem, których ich łączy, to pragnienie zostania świętym. Jak to zrobili? Ktoś powiedział: "Trzeba jedynie chcieć nim być... wszystko, co masz do zrobienia, to tylko tego pragnąć". To właśnie pragnienie wyznacza drogę dla łaski Pana Boga. Bo jeśli ja nie chcę, nie pragnę - Bóg do mnie nie przyjdzie.
   Jest i trzeci element. Każdy z nas ma w sobie dary, zdolności, coś unikalnego. Każdy z nas ma w sobie coś, czego nie mają inni. Matka Teresa z Kalkuty wypowiedziała to w ten sposób: "Potrafisz zrobić coś, czego ja nie potrafię. Ja potrafię zrobić coś, czego ty nie potrafisz. Zróbmy razem coś pięknego dla Boga". Święci mieli różne pragnienia o one prowadziły ich do tego, aby służyli Bogu na różne sposoby.
   Te trzy elementy łączą się w każdym świętym, powtórzmy je: Bóg na pierwszym miejscu, pragnienie zostania świętym, odkrycie takich czy innych darów, które są konkretnymi ścieżkami do Boga.
   Żyjący w XVI wieku Ignacy Loyola porzucił karierę w hiszpańskiej armii, aby podążać za Bogiem; a żyjąca w XV wieku Joanna d?Arc stanęła na czele wojsk francuskich. Doroty Day założyła własną gazetę, aby głosić Ewangelię, podczas gdy Bernadetta Soubirous była przerażona, że jej powieść opublikowano w prasie. Tomasz z Akwinu spędził życie otoczony książkami, zaś Franciszek z Asyżu mówił swoim braciom, żeby nie posiadali ani jednej książki, jeśli nie chcą popaść w pychę. Rozmaitość pragnień prowadzi do wielu różnych ścieżek do Boga.
   Wracamy do pytania: który z tych ośmiu kluczy jest najlepszy? Odpowiedź dają nam święci - każdy jest dobry. Bo każdy z nich otwiera na Boga. Użycie jednego z nich wystarczy, aby zostać świętym. Którego więc użyć, od którego zacząć? I podpowiedź świętych: najpierw zapragnij zostać świętym, a Bóg ci podpowie po który sięgnąć klucz. Tylko od ciebie bracie, siostro zależy, czy chcesz zostać świętym.
   Powiemy, że świętość jest poza naszym zasięgiem czy też: nic mnie nie łączy z tymi, którzy tu na mnie spoglądają z obrazów czy figur. To nieprawda. Nie chodzi o to, by być św. Jakubem, św. Izydorem, Ignacym, św. Franciszkiem czy Matką Teresą, Nie o to chodzi. Chodzi o to, aby być sobą, aby odnaleźć własną ścieżkę do Boga.
   Innymi słowy, chodzi o to, aby na przykład być kobietą, która kocha swoje dzieci, kocha swojego męża, ludzi, z którymi pracuje. Chodzi o to, aby codziennie szukać Boga i Jego woli, aby doświadczać Jego obecności w swoim życiu i w życiu ludzi, z którymi się żyje czy pracuje. Chodzi o to, aby czasami dokonywać z miłością rzeczy wielkich jak wychowywanie dzieci czy dokonywanie z miłością rzeczy małych. W przypadku młodej pracującej matki może to na przykład oznaczać panowanie nad sobą, nad słowami, zarówno w pracy jak i w domu - niezależnie od tego, jak uzasadnione mogłoby być wpadanie w gniew.
   Każdy z nas musi odnaleźć swój własny sposób na potwierdzenie, że pokłada nadzieję w Bogu. A jeśli ktoś zauważy, że widać przez nas promień Bożej miłości - to niech będzie to okazja to wdzięczności Bogu a dla nas potwierdzenie, że idziemy drogą świętości. Pamiętajmy, że jest to droga niepowtarzalna, którą przed nami nikt nie szedł, żaden święty. Nawet Matka Teresa mogłaby nie sprawdzić się w pracy, którą my wykonujemy.
   A zatem na początek... Bóg na pierwszym miejscu, potem zapragnijmy świętości a otrzymamy klucze do nieba bram.