payday loans

ZAMACH

NA JANA PAWŁA II

Plac św. Piotra w Rzymie  - 13 maja 1981 roku

 

Zamach na Jana Pawła II. Która wersja zdarzeń jest prawdziwa?

Jest 13 maja 1981 roku, kilkanaście minut po godzinie 17. Początek audiencji generalnej. Jan Paweł II po raz drugi objeżdża plac przed bazyliką na placu św. Piotra w Rzymie. Kiedy padają strzały, tysiące wiernych skupia swój wzrok na postaci Papieża. Czyni tak również, choć z innych niż większość powodów, Mehmet Ali Agca - stojący zaledwie dwa metry od pozdrawiającego pielgrzymów Ojca Świętego.

Stojący nieopodal drugi zamachowiec - Oral Celik, nie oddaje nawet jednego strzału. Przerażony tym, co się stało, chowa broń i ginie w tłumie. Ranny Papież trafia do kliniki Gemelli, gdzie błyskawicznie przeprowadzona zostaje operacja ratująca jego życie.

To właśnie tego dnia cały świat usłyszał pierwszy raz o tureckim terroryście i o organizacji Szare Wilki, której Agca był członkiem. Proces niedoszłego zabójcy jest formalnością - kończy się zaledwie po trzech dniach - wydaniem wyroku skazującego na dożywocie. To jednak dopiero początek długiej walki o prawdę dotyczącą zamachu. Dla wszystkich jasne jest bowiem to, że Agca nie działał sam - ktoś dużo potężniejszy od niego musiał stać za zamachem na życie Papieża. Odpowiedź na pytanie: "kto?" - do dziś nie jest oczywista.

Ślad bułgarski
Nieprzerwanie od chwili zamachu włoski wymiar sprawiedliwości - podobnie jak i wywiady wielu krajów - prowadził dochodzenie, mające ustalić wspólników Agcy.

W listopadzie 1982 roku włoska policja zatrzymała pracownika rzymskiego biura bułgarskich linii lotniczych Sergieja Antonowa pod zarzutem współudziału w zamachu. Dwaj inni obwiniani o to samo Bułgarzy, Todor Ajwazow i Żeliu Wasilew, kilka miesięcy wcześniej opuścili Włochy i wrócili do swego kraju, gdzie byli całkowicie niedostępni dla włoskiego wymiaru sprawiedliwości.

W sprawie tzw. bułgarskiego śladu zamachu stanął przed sądem w Rzymie w 1985 roku tylko Antonow, a Ajwazowowi i Wasilewowi zarzuty postawiono zaocznie. Rok później wszyscy zostali z nich oczyszczeni z powodu braku dowodów. Nie udało się m.in. potwierdzić tezy, że ciężarówka stojąca 13 maja 1981 roku przed ambasadą Bułgarii w Rzymie, dosłownie kilka metrów od polskiej placówki dyplomatycznej, miała bezpiecznie wywieźć Agcę z Wiecznego Miasta.

Włoska komisja parlamentarna.
We Włoszech sprawą zamachu zajmowała się m.in. parlamentarna komisja badająca działalność służb byłego bloku wschodniego na terenie tego kraju. Zeznania przed komisją złożył m. in. emerytowany sędzia Ferdinando Imposimato, od lat zwolennik teorii o "bułgarskim śladzie" spisku oraz tego, że Antonow i wspólnicy byli wykonawcami rozkazu z Moskwy.

W przygotowanym następnie raporcie komisja włoskiego parlamentu stwierdziła, że bułgarskie służby specjalne wynajmując płatnego zabójcę Agcę działały na polecenie wywiadu wojskowego GRU, zaś inspiratorem próby zabicia papieża było najwyższe kierownictwo ZSRR. Komisja ustaliła, że rozkaz zabicia Papieża wydał osobiście I sekretarz KC KPZR Leonid Breżniew, a zatwierdził go sam Michaił Gorbaczow, wówczas członek Politbiura.

Komisja twierdzi, że dotarła do zdjęcia, na którym widać, że w chwili zamachu Sergej Antonow był na Placu św. Piotra, czego nie udało się udowodnić podczas procesu prawie 20 lat wcześniej. Antonow zmarł w 2007 roku w Sofii.

Wersja Melvina Goodmana, byłego analityka CIA
W 1985 roku, ówczesny szef CIA, Robert Gates zamówił u trzech niezależnych analityków raport, który miał na celu udowodnienie, iż to radziecki wywiad był wplątany w próbę zamachu na Papieża. Sprawa ta wyszła na jaw dzięki Melvinowi Goodmanowi, który pracował dla CIA jako specjalista od stosunków Moskwy z Trzecim Światem.

To właśnie Goodman, zeznając przed komisją Senatu USA do spraw wywiadu w 1991 r., powiedział, że w roku 1983 jeden z czołowych analityków CIA napisał notatkę służbową do ówcześnie kierującego Agencją W. Caseya. Zaskakująca była treść tej notatki, która dowodziła, że nie ma solidnych dowodów na to, iż Rosjanie lub Bułgarzy brali udział w spisku.

(Niektórzy komentatorzy sugerowali, iż to, co przyznał Goodman stało w wyraźnej opozycji do wielu przesłanek wskazujących na to, że za zamachem stali Rosjanie. Jedną z takich przesłanek była uzyskana przez CIA informacja, iż już w roku 1980 ówczesny szef KGB Jurij Andropow kazał podległym sobie służbom sprawdzić, "jak można fizycznie zbliżyć się do Jana Pawła II".

Tę wersję zdawała się potwierdzać swoimi ustaleniami, opublikowanymi w marcu 2006 roku, włoska komisja śledcza, o której wspomniałem wcześniej.

Wersja Davida Hunta, pracownika CIA i Iwana Donczewa - pracownika bułgarskiej ambasady w czasie zamachu
David Hunt był szefem wydziału włoskiego w zarządzie operacyjnym CIA w latach 1981-1984. Jego wypowiedzi dotyczące zamachu opublikował bułgarski dziennik "24 czasa". Ponadto dziennik opublikował wersję zamachu rezydenta wywiadu bułgarskiego w Rzymie Iwana Donczewa, który pracował w ambasadzie Bułgarii w Wiecznym Mieście w okresie zamachu na papieża.

Nazwisko Donczewa wymienił po aresztowaniu w styczniu 1982 roku włoski działacz związkowy Luigi Scricciolo. Na jego zeznaniach opiera się tzw. bułgarski ślad w planach zamachu na Lecha Wałęsę podczas jego wizyty w Rzymie w 1981 roku. "Takich planów nie było. Scricciolo nie mógł domniemywać czegoś, co nie istniało" - powiedział Donczew gazecie o tym epizodzie.

62-letni Donczew kategorycznie dementuje istnienie jakiegokolwiek powiązania Bułgarii z zamachem na Jana Pawła II: "Bułgarski ślad zrodził się na tle bliskich powiązań Bułgarii i ZSRR. Kompromitując Bułgarię, chciano skompromitować zagraniczną politykę ZSRR" - mówił Donczew, wskazując CIA jako źródło tych "pomyj". "Wiele rzeczy z tego, co napisała Claire Sterling (autorka książki "Czas zabójców", w której po raz pierwszy pojawia się bułgarski ślad - PAP) było ujawnionych przez CIA. Także CIA dyktowała to, co ma mówić Ali Agca" (sprawca zamachu na papieża) - uważa Donczew.

Hunt dementuje na łamach "24 czasa" rewelacje, jakoby CIA przekazała Sterling informacje na temat zamachu. "CIA nie wiedziała tego, kim są sponsorzy Agcy. Agencja próbowała dotrzeć do prawdy" - mówi. "Nie miała nic wspólnego z książką Sterling. Agencja nie angażuje się w sponsorowanie książek (...) CIA nie pracuje z dziennikarzami, żeby narzucić im określony punkt widzenia" - dodał. Hunt przyznaje, że na początku 1984 roku na zlecenie ówczesnego szefa CIA Williama Caseya spotkał się ze Sterling. "W jej książce było kilka błędów i szef chciał, bym to skorygował" - dodał. Spotkanie trwało około 90 minut i po nim dziennikarka miała powiedzieć: "Gdybym wiedziała to, co wiem teraz, nie napisałabym książki". Błędy dotyczyły funkcji pełnionych przez jednego z wymienionych z nazwiska pracowników CIA w Rzymie oraz zagrożeń dla samej Sterling.

W sprawie śladu bułgarskiego istniało wiele poszlak, m.in. kontakty między głównym oskarżonym, Bułgarem Sergejem Antonowem a tureckim zamachowcem Mehmetem Ali Agcą. "Wiem, że spotykali się oni kilkakrotnie w Rzymie" - mówi Hunt.

Uważa on, że domniemania, jakoby przy organizacji zamachu za Bułgarami stała Moskwa, były jedynie spekulacjami. "Z pewnością Kreml miał wiele powodów, aby bać się wpływu papieża Jana Pawła II, zwłaszcza na Polskę, a także na inne państwa Europy Wschodniej. Jednak - moim zdaniem - dopóki nie mamy ani jednego poważnego radzieckiego źródła z KGB lub GRU lub jakiegoś wysokiego rangą radzieckiego polityka, który na łożu śmierci przyznałby, że Rosjanie mieli swój udział w zamachu na papieża, nie możemy mieć takiej pewności" - powiedział były agent CIA.

"Ani (Oleg) Kaługin, ani (Wasilij) Mitrochin, ani (Oleg) Gordijewski (radzieccy funkcjonariusze służb specjalnych - PAP) w swoich wspomnieniach nie potwierdzili radzieckiego udziału w zamachu na papieża" - podkreślił. "Fakt, że takie źródło nie pojawiło się po 30 latach, może oznaczać, że albo bułgarskie lub radzieckie służby nie miały udziału (w zamachu), albo że sprawa była tak ściśle tajna, że wiedziało o niej bardzo mało ludzi na wysokich szczeblach KGB i Biura Politycznego, a bułgarskie służby wiedziały, że nic nie przekazywano na piśmie, a instrukcje były wydawane tylko ustnie" - uważa Hunt. Według Hunta - "gdyby Rosjanie chcieli coś zrobić, Bułgarzy by to wykonali".

Wersja gen. Jaruzelskiego, doradcy prezydenta RP B. Komorowskiego
Generał Wojciech Jaruzelski powiedział na początku kwietnia 2011 roku w wywiadzie dla włoskiego miesięcznika katolickiego "Jesus", że należy wykluczyć bułgarski ślad.

"W czasie wizyty w Bułgarii w 1982 lub 1983 roku zapytałem szczerze Todora Żiwkowa, ówczesnego sekretarza Bułgarskiej Partii Komunistycznej: "Towarzyszu Todorze, poufnie co możecie powiedzieć mi o bułgarskim tropie?" On mi odpowiedział: "Towarzyszu Jaruzelski, uważacie nas za zbiorowych głupców? Sądzicie, że pozostawilibyśmy Antonowa na swoim miejscu, gdyby naprawdę był zamieszany w zamach?" - opowiadał Jaruzelski.

I dodał: "Były oczywiście różne kraje i różne siły, które chciały, by papież został wyeliminowany, ale to nie znaczy, że wydały one Alemu Agcy rozkaz zabicia go. Oprócz Kremla był wówczas radykalny islam, który nienawidził papieża i widział w nim przywódcę krucjat. Może nie jest przypadkiem to, że Ali Agca to obywatel turecki, muzułmanin, który groził Janowi Pawłowi II, że go zabije w czasie jego podróży do Turcji już w listopadzie 1979 roku".

"Czy za nim stali fundamentaliści? Tego nie wiemy. Wszelako, post factum islamski trop wydawałby się najbardziej logiczny" - ocenił były prezydent.

Wersja zaprezentowana przez dziennikarzy "La Repubblica"
W kwietniu 2011 roku we Włoszech ukazała się książka "Zamach na  papieża" autorstwa dziennikarza gazety "La Repubblica" Marco Ansaldo i tureckiej korespondentki Yasemin Taskin.

Postawili w niej tezę, że to wyłącznie organizacja Szare Wilki była zleceniodawcą i wykonawcą zamachu na papieża. Według autorów to CIA wykreowała pod koniec 1982 roku tzw. bułgarski ślad.

W książce "Zamach na papieża" sędziego Imposimato i dziennikarza Sandro Provvisionato, padają argumenty, iż strzały na Placu św. Piotra to nie czyn przestępczy popełniony przez samotnego szaleńca i ekstremistę, ale rezultat prawdziwego spisku uknutego w ZSRR i zrealizowanego w Bułgarii przy udziale tureckiej mafii i tajnych służb bloku wschodniego.

Na łamach tej książki pojawiły się poważne zarzuty wobec włoskiego wywiadu, który miał wręcz sabotować pracę wymiaru sprawiedliwości, w rezultacie czego stracono wiele okazji dotarcia do prawdy. Był to także według Imposimato wynik gry prowadzonej przez rządzących w latach 80. We Włoszech, którzy stanęli w obronie Bułgarów, by nie zaszkodzić stosunkom z Moskwą i znajdującemu się w delikatnej fazie dialogowi Zachodu ze Wschodem.

Wersja ustalona przez wywiad niemiecki
W archiwum Instytutu Pamięci Narodowej "Rzeczpospolita" odkryła nieznany dotąd dokument, który potwierdza sowiecki ślad w zamachu na Jana Pawła II. Rzuca też światło na powody, dla których do niego doszło.

"Koła powiązane z CDU/CSU, wcześniej związane z Gehlenem (generałem Wehrmachtu, który po wojnie tworzył zachodnioniemiecki wywiad) i zbliżonymi do niego wyższymi urzędnikami BND (Bundesnachrichtendienst - wywiad zachodnioniemiecki) rozpowszechniają na terenie RFN własną wersję zamachu na J. Pawła II. Sugerują, że za zamachowcem Turkiem Alim Agcą stoi radziecka służba wywiadowcza KGB - jako siła inspirująca i organizacyjna" - czytamy w raporcie, który powstał 27czerwca 1981 r., niespełna dwa miesiące po zamachu.

Dokument to wyciąg z raportu jednego z najcenniejszych źródeł wydziału XIV Departamentu I MSW zajmującego się tzw. wywiadem. Agent o numerze 4072 działał na kierunku watykańskim. Historycy IPN przypuszczają, że był to Andrzej Madejczyk, ps. Lakar, który prowadził m.in. o. Konrada Hejmo.

Źródło 4072 twierdzi też, że według BND celem zamachu było niedopuszczenie do przyjazdu Jana Pawła II na pogrzeb prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego (zmarł 28 maja 1981 r.). Służba Bezpieczeństwa od połowy kwietnia 1981 r. miała świadomość, iż papież wie, że kardynał jest umierający. 15 kwietnia wydano bowiem oficjalny komunikat o stanie zdrowia prymasa. "Przybycie J. Pawła II na pogrzeb kard. S. Wyszyńskiego do Warszawy spowodowałoby, że świadomość narodowa Polaków otrzymałaby siłę napędową - stąd należało papieża wyłączyć z gry" - czytamy w raporcie źródła 4072.

- To bardzo ciekawy dokument, mówi o odkryciu "Rz" prokurator Michał Skwara, który w IPN prowadzi śledztwo w sprawie zamachu. - Pokazuje, że niemieckie służby wywiadowcze miały informacje o roli KGB w zamachu.

Wersja Agcy
Sam Mehmet Ali Agca najpierw twierdził, iż zamach na Jana Pawła II był wyłącznie jego pomysłem. Później oskarżył Związek Radziecki i Bułgarię. Kiedy indziej uznawał, że rozkaz zabójstwa Papieża otrzymał od pewnej palestyńskiej grupy terrorystycznej. Po tym, kiedy opuścił tureckie więzienie (trafił do niego po amnestii w 2000 roku, kiedy wyszedł z włoskiego więzienia - AC) stwierdził: - "To Watykan zadecydował o zabójstwie Papieża. To oni to zaplanowali i zorganizowali. Rozkaz płynął bezpośrednio od watykańskiego sekretarza, kardynała Agostino Casaroliego."

Dziś 52-letni Agca cierpi z powodu poważnych chorób psychicznych. Krótko po wyjściu z tureckiego więzienia uznał, że jest "drugim Jezusem Chrystusem", który ma zadanie "napisania Biblii od nowa". Wywiady, których udziela licznym gazetom z całego świata, każe podpisywać jako "wieczny Chrystus".

Wersja Jana Pawła II
Sam Papież swą własną teorię przedstawił na łamach książki "Pamięć i tożsamość", gdzie napisał: "Myślę, że był on jedną z ostatnich konwulsji XX-wiecznych ideologii przemocy. Przemoc propagował faszyzm i hitleryzm, przemoc propagował komunizm".

Kiedy w grudniu 1983 Jan Paweł II odwiedził swojego niedoszłego zabójcę w więzieniu, rozmawiał z nim około 20 minut. Po wielu latach Papież wspominał, że Agcy nie dawało spokoju jedno pytanie: "Jak to się stało, że zamach się nie powiódł? Przecież zadbał o najdrobniejszy szczegół swego planu."

Jan Paweł II przebaczył Agcy. Zostawiając go w celi rzymskiego więzienia Rebibbia powiedział: "Synu, pozostań spokojny. Przebaczyłem ci." Pytany o szczegóły dotyczące spotkania, zaraz po wyjściu z rzymskiego więzienia, Ojciec Święty powiedział dziennikarzom, że "to, co sobie powiedzieliśmy, jest i pozostanie naszą tajemnicą".

Tę tajemnicę Jan Paweł II zabrał ze sobą.

Opracowano na podstawie : PAP / Artur Ceyrowski

 

f_1

 

f_2

 

f_3

 

f_4

 

 f_5

 

f_6

 

f_7

 

f_8

 f_9

 

 

f_10

 

f_11

 

f_12

 

f_13

 

f_14

 

f_16

 

f_15

 

f_17

 

f_19

 

f_20

 

f_21

 

f_22

 

f_23

 

f_24

 

f_25

 

f_26

c.d.n.