payday loans
 CIEKAWOSTKI ...
Do_wklejenia
 
Posługa Jna Pawła II na stolicy św. Piotra w Rzymie trwała prawie 27 lat . Pontyfikat ten zaznaczył  się całym pasmem najrozmaitszych "rekordów" i "premier", czyli przedsięwzięć podejmowanych po raz pierwszy w dziejach właśnie przez tego Papieża. 16 października 2004 upłynął 9497 dzień tego jednego z najdłuższych w dziejach Kościoła pontyfikatu.

Swego rodzaju rekordem czy co najmniej czymś niecodziennym był sam wybór metropolity krakowskiego na biskupa Rzymu - pierwszego nie-Włocha na tym urzędzie od 1522 r., kiedy to 9 stycznia tego roku Papieżem został pochodzący z Utrechtu w Niderlandach Hadrian VI (Adrian Florensz).

Kierował on Kościołem zresztą bardzo krótko, bo tylko nieco ponad półtora roku, zmarł 14 września 1523 r. Należy dodać, że papież ten większość dorosłego życia spędził w Rzymie, nie był więc tak do końca cudzoziemcem i właściwie dopiero polski kardynał z Krakowa przyszedł do Watykanu rzeczywiście z dalekiego kraju.

"Nowe", które dało o sobie znać w decyzji konklawe, szybko rozszerzyło się na wiele innych dziedzin. Już w dwa dni po wyborze na papieża Jan Paweł II opuścił Watykan, zrywając z wszelkimi obowiązującymi do tego czasu zwyczajami i etykietami, udając się do kliniki im. A. Gemellego, aby odwiedzić przebywającego tam chorego przyjaciela, biskupa Andrzeja M. Deskura, którego w 1985 roku wyniósł do godności kardynalskiej.

Gdy opuszczał szpital i żegnał się z całkowicie zaskoczonym personelem, ktoś z towarzyszącej Papieżowi ekipy watykańskiej szepnął mu, że powinien udzielić błogosławieństwa. Jan Paweł II cofnął się od drzwi, uśmiechnął i przed pobłogosławieniem zebranych powiedział: "Od niedawna jestem papieżem, nie znam jeszcze wszystkich swoich obowiązków, musicie mi o nich przypominać".

Szwajcarski dziennik "Tribune de Geneve" pokusił się tuż po wyborze Jana Pawła II o sporządzenie wykazu tych zjawisk, w których jest on pierwszy.

Oto kilka z nich:

+ pierwszy od ponad 4,5 wieku papież spoza Włoch,

+ z kraju komunistycznego,

+ odpowiadał na pytania dziennikarzy, zmieniając audiencję dla mediów w zaimprowizowaną konferencję prasową,

+ z bazyliki św. Piotra przemawiał po polsku i w kilku innych "nietypowych" językach, np. po litewsku, ukraińsku, węgiersku, czesku itp. Tak było np. w czasie pontyfikalnej Mszy św., rozpoczynającej pontyfikat 22 października 1978 r.,

+ czytał i przemawia bez okularów

+ uprawiał alpinizm, narciarstwo, kajakarstwo i pływanie,

+ ma piękny głos (pierwszy od czasów zmarłego w 1873 r. Piusa IX),

+ poprawnie wymawiał i śpiewał "Ite, missa est" na zakończenie Mszy (było to zdanie niektórych starych znawców tematyki watykańskiej)

+ pierwszy, który przybył na konklawe, mając przy sobie jedynie kieszonkowe, stanowiące odpowiednik 125 franków szwajcarskich.

Inni komentatorzy zwrócili uwagę i na to, że nowy Papież, pokazując się po raz pierwszy z loggii bazyliki św. Piotra rzymianom i przybyszom z całego świata, rozpoczął swą krótką wypowiedź słowami: "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus" - zapomnianymi już jakby nieco w tamtym, zachodnim środowisku.

Ale prawdziwe "premiery" i "rekordy" nowego pontyfikatu miały dopiero nadejść wraz z jego "rozkręcaniem się" i coraz głębszym wchodzeniem Papieża w nowe obowiązki.

Jeszcze w tym samym miesiącu, 30 października, Ojciec Święty ponownie odwiedził chorych, tym razem kardynałów Johna J. Wrighta, Alberto di Jorio i Alfredo Ottavianiego, przebywających w swych mieszkaniach w gmachu Świętego Oficjum. Nie był to bynajmniej suchy gest wobec cierpiących, ale pełne miłości pochylenie się nad chorymi, w tym wypadku nad tymi, którzy całe lata służyli Kościołowi, a teraz z powodu wieku i chorób, znaleźli się niejako na uboczu głównych wydarzeń.

Zresztą następne tygodnie i miesiące miały pokazać, że spotkania z chorymi stanowią stały punkt publicznej działalności Ojca Świętego, zwłaszcza podczas audiencji ogólnych i podróży apostolskich.

Dzień wcześniej, 29 października, Jan Paweł II odwiedził sanktuarium maryjne Mentorella (ponad 80 km od Rzymu), a w tydzień później udał się do Asyżu. Rozpoczął w ten sposób swój "serial" podróży po diecezjach i regionach Włoch.

A 3 grudnia 1978 r. Ojciec Święty odwiedził pierwszą parafię rzymską - św. Franciszka Ksawerego na Garbatella, również zapoczątkowując nieznaną dotychczas praktykę wizytacji parafii rzymskich przez biskupów tego miasta.

Podróży zagranicznych Jan Paweł II odbył 104, odwiedzając w tym czasie 132 kraje, niektóre wielokrotnie a w nich prawie 900 miejscowości. Przemierzył w tym czasie bez mała 1 650 900 km, czyli mniej więcej trzykrotną odległość Ziemi od Księżyca lub - używając bardziej ziemskiego porównania - ponad 30 razy pokonał długość równika. W podróżach spędził 586 dni. Odwierdził m.in.: Polskę - 9 razy, USA - 7 razy, Francję - 6 razy, Meksyk - 5 razy, Hiszpanię - 5 razy. Najdłuższą podróżą była podróż na Daleki Wschód i do Oceani - trwała 13 dni i 6 godzin (18 listopada - 1 grudnia 1986r. Ojciec Święty przebył wtedy 49 000 km).

Podczas wszystkich tych wyjazdów poza Włochy Ojciec Święty wygłosił 2,4 tys. przemówień oficjalnych, a więc nie licząc wypowiedzi improwizowanych, np. z okien swych rezydencji w różnych miastach, jak to nieraz bywało choćby w Polsce, zwłaszcza w Krakowie.

We Włoszech Papież ponad 300 razy przebywał w 262 miejscowościach, przemierzając w tym czasie ponad 82 tys. km i wygłosił tam prawie 900 przemówień.

Inną dziedziną, w której Jan Paweł II pobił wszelkie rekordy, są beatyfikacje i kanonizacje: w ciągu 27 lat swych rządów w Kościele wyniósł on na ołtarze podczas 140 obrzędów beatyfikacyjnych ponad 1318 błogosławionych, w tym 154 Polaków, a w czasie ponad 55 kanonizacji dał Kościołowi 478 świętych, w tym 9 Polaków.

Jan Paweł II mianował też 232 kardynałów w tym 10 z Polski, mniej więcej 2/3 światowego episkopatu, przy czym ponad 320 biskupom osobiście udzielił sakry; wyświęcił sam 2810 kapłanów, ochrzcił 1378 osób (dzieci i dorosłych), bierzmował 1581 i udzielił sakramentu chorych 77 osobom.

Liczby powyższe są w ogóle nieporównywalne, gdyż w przeszłości papieże bardzo rzadko udzielali sakramentów innym wiernym, a jeśli już do tego dochodziło, to na ogół byli to najbliżsi współpracownicy lub członkowie rodziny (w wypadku sakramentu kapłaństwa, chrztu czy bierzmowania lub sakry biskupiej).

To Jan Paweł II uczynił regularną praktyką wyświęcanie biskupów w uroczystość Objawienia Pańskiego - 6 stycznia każdego roku (z wyjątkiem 2001, wtedy sakrę z rąk Ojca Świętego otrzymało dziewiętnastu kapłanów 19 marca), chrzczenie gromadki dzieci w Niedzielę Chrztu Pańskiego czy udzielanie święceń kapłańskich diakonom diecezji rzymskiej w Niedzielę Dobrego Pasterza, gdy cały Kościół obchodzi Światowy dzień Modlitw o Powołania Kapłańskie.

Od chwili swego wyboru Ojciec Święty przyjął na oficjalnych audiencjach w Watykanie, ponad 1350 osobistości politycznych m.in.: 426 szefów państw oraz koronowanych głów, 187 premierów i 190 ministrów spraw zagranicznych. Listy uwierzytelniające otrzymał od 642 ambasadorów, akredytowanych przy Stolicy Apostolskiej.

Ojciec Święty Jan Paweł II

ogłosił: 14 encyklik, 14 adhortacji, 11 konstytucji apostolskich oraz 43 listy apostolskie

zwołał: 9 konsystorzy

przewodniczył: 6 zwyczajnym zgromadzeniom generalnym Synodu Biskupów i jednemu zgromadzeniu nadzwyczajnemu, 7 zgromadzeniom specjalnym Synodu Biskupów

Równie ważnym osiągnięciem  jest czas trwania tego pontyfikatu ? najdłuższego w XX wieku (jeśli nie liczyć Leona XIII, którego ponad 25-letnie rządy w Kościele "zahaczyły" o XX stulecie, Papież ten zmarł bowiem w 1903).

 

do_wkl

  

TAJEMNICZE PRZYPADKI KAROLA WOJTYŁY  

Karol Wojtyła był niejednokrotnie bliski śmierci. Jednak aż do późnej starości z incydentów tych wychodził obronną ręką jakby od dzieciństwa pozostawał pod szczególną ochroną Bożej Opatrzności. Ręce do góry, Lolek! Już jako gimnazjalista Karol Wojtyła omal nie stracił życia po wygłupie swojego kolegi. Zdarzyło się to jakiś czas po śmierci mamy, Emilii Wojtyłowej, która zmarła, gdy Lolek miał dziewięć lat. Prowadzeniem gospodarstwa zajmował się wówczas jego ojciec. Porucznik Karol Wojtyła był dla Lolka ojcem i matką: prał, robił zakupy i sprzątał, jedynie nie gotował obiadów. Stołowali się w jadłodajni państwa Banasiów, rodziców szkolnego, choć nie klasowego kolegi Lolka, Bogusława. Wojtyłowie pojawiali się na obiedzie wczesnym popołudniem. Pani Maria Banaś musiała gotować dobrze, bo ojciec i syn lubili tam przychodzić. Atmosfera tych posiłków była tak sympatyczna, że ojcowie chłopców zaprzyjaźnili się. Kiedy dorośli wdawali się w pogawędkę, szkolni kumple bawili się. Jednym z bywalców jadłodajni ?u Banasia" był pewien policjant, który po służbie wpadał tam na coś mocniejszego. Miał jednak poczucie przyzwoitości i solidności zawodowej, bo kiedy uznał, że wypił o jeden kieliszek za dużo, zostawiał u Banasiów rewolwer na przechowanie. Któregoś dnia Bogusław Banaś, jak to nieraz czynią młodzi ludzie, chciał zrobić swojemu koledze kawał. Wyciągnął rewolwer z szuflady i kierując go w stronę Karola powiedział: ?Ręce do góry, albo strzelam". Jakimś trafem broń rzeczywiście wypaliła. Kula przeszła o włos od głowy Lolka i roztrzaskała okno. Obudzony z drzemki ojciec Bogusława zerwał się na równe nogi, wyrwał synowi pistolet z rąk i schował z powrotem do szuflady. Opatrzność po raz pierwszy dała znać, że czuwa nad Lolkiem. Anioły w Krakowie Zdawało się, że Opatrzność posyłała niekiedy nawet aniołów, by chroniły życie przyszłego Papieża. Do dzisiaj nie wiadomo, kim był tajemniczy niemiecki oficer, któremu Karol Wojtyła zawdzięcza ocalenie. Było mroźne popołudnie 29 lutego 1944 roku, niespełna 24-letni Karol skończył właśnie ciężką pracę w oczyszczalni sody w Borku Fałęckim. Tego dnia był potwornie zmęczony, miał bowiem za sobą podwójną zmianę - dzienną i nocną. Wracał tą samą trasą, w roboczym ubraniu i w swoich nieodłącznych drewniakach, do mieszkania przy ul. Tynieckiej 10 na Dębnikach. Szedł blisko krawężnika. W okolicach Matecznego nadjechała wielka niemiecka ciężarówka. I wtedy stała się tragedia. Rozpędzony samochód potrącił Karola, który padł obok krawężnika jak nieżywy. Jadąca tramwajem Józefa Florek, która widziała wypadek, wysiadła na najbliższym przystanku i podeszła do leżącego młodego robotnika. Był nieprzytomny. Stała chwilę bezradna, zasłaniając leżącego przed nadjeżdżającymi samochodami. Wreszcie zatrzymało się auto, z którego wysiadł niemiecki oficer. Spostrzegłszy, co się stało, polecił Józefie Florek, aby przyniosła wodę z pobliskiego rowu, a sam stał przy Wojtyle. Zmieszaną z błotem wodą zmyli krew z twarzy leżącego, który zaczął zdradzać oznaki życia. Wówczas oficer zatrzymał ciężarówkę wiozącą drągi i kazał przewieźć rannego do szpitala przy ul. Kopernika. Karol Wojtyła trafił tam ze złamanym obojczykiem i wstrząsem mózgu. W szpitalu spędził dwanaście dni. To, że przeżył, stało się dla niego dowodem, że wypadek nie był przypadkiem i dawało mu pewność, że słusznie wybrał, decydując się zostać księdzem. Po wyjściu ze szpitala nie zapomniał też o swojej wybawczyni. Pisał listy do Józefy Florek, zwracając się do niej jako do tej, której zawdzięcza życie. Jeden wzięty, drugi pozostał Ledwie Karol doszedł do siebie po wypadku, znowu otarł się o śmierć. Będąc wówczas konspiracyjnym klerykiem, posługiwał do Mszy księdzu metropolicie Adamowi Stefanowi Sapieże w kaplicy arcybiskupów krakowskich. Towarzyszył mu w tym inny zakonspirowany kleryk, Jerzy Zachuta. Byli rówieśnikami, obaj też potajemnie studiowali teologię. Pewnego kwietniowego poranka 1944 roku kolega nie przyszedł do rezydencji arcybiskupiej przy ul. Franciszkańskiej 3. Karol udał się do jego mieszkania na Ludwinowie, aby sprawdzić, co się stało. Dowiedział się, że w nocy zabrało Zachutę gestapo. Było to 13 kwietnia 1944 roku. o godz. 24.30. Niemcy przyszli po ukrywającego się tam AK-owca, ten jednak uciekł przez okno. Zamiast niego wzięto Zachutę, a wraz z nim dwóch innych mieszkańców domu. Jerzy został prawdopodobnie rozstrzelany 27 maja 1944 roku w egzekucji przy ul. Botanicznej. Śmierć kolegi wywarła na młodym Karolu Wojtyle tak wielkie wrażenie, że po 50 latach już jako Papież wspomniał go w autobiograficznej książce ?Dar i Tajemnica". ?Miejscem moich święceń, jak już powiedziałem, była prywatna kaplica Arcybiskupów Krakowskich. Pamiętam, że w czasie okupacji często przychodziłem do tej kaplicy, aby w godzinach porannych służyć jako kleryk do Mszy św. Księciu Metropolicie. Pamiętam także, iż przez pewien czas przychodził ze mną inny konspiracyjny kleryk - Jerzy Zachuta. Pewnego dnia nie przyszedł. Kiedy po Mszy św. zaszedłem do jego mieszkania na Ludwinowie (sąsiedztwo Dębnik), dowiedziałem się, że w nocy został zabrany przez Gestapo. Wkrótce potem jego nazwisko znalazło się na liście Polaków przeznaczonych do rozstrzelania. Przyjmując święcenia kapłańskie w tej samej kaplicy, nie mogłem nie pamiętać tego mojego brata w powołaniu kapłańskim, którego Chrystus w inny sposób połączył z misterium swojej śmierci i swojego zmartwychwstania" - napisał Jan Paweł II. Georg Weigel, biograf Jana Pawła II, ujął to tak: ?Jeden został wzięty, drugi pozostał. W planach Opatrzności nie ma zwykłych przypadków". Wojtyła przyszedł? Tak jest! I jeszcze jedna historia z czasów II wojny światowej, świadcząca o opiece, jaką nad Karolem rozpostarła Boża Opatrzność. Kiedy w Warszawie wybuchło powstanie, wieści o nim powodowały wzrost patriotycznych nastrojów w innych miastach Generalnego Gubernatorstwa. Niemcy obawiając się, że w Krakowie może dojść do próby zbrojnego wsparcia powstania warszawskiego, rozpoczęli w niedzielę 7 sierpnia 1944 roku akcję zatrzymywania wszystkich młodych mężczyzn. Rewizja nie ominęła domu przy ul. Tynieckiej 10, w którym od 1938 roku mieszkał Karol Wojtyła. Przyszły papież był wówczas klerykiem konspiracyjnego seminarium duchownego pod egidą abp. Adama Stefana Sapiehy, ale właśnie ze względu na utajnienie, alumni nie przebywali razem, tylko mieszkali i pracowali ?na mieście", jedynie na zajęcia zachodzili do pałacu bądź do konspiracyjnych lokali. Ks. Mieczysław Maliński, również alumn seminarium wspomina, że tego dnia udało mu się uniknąć łapanki, ale do domu dobrnął z duszą na ramieniu dopiero w nocy. Martwił się o los Karola Wojtyły. Gdy stanął przed bramą rezydencji arcybiskupiej przy Franciszkańskiej 3, od razu zapytał Stanisława Starowieyskiego, późniejszego kolegę Karola ze studiów w Rzymie: ?Wojtyła przyszedł?". Usłyszał w odpowiedzi: ?Tak jest!". Okazało się, że Niemcy, przeszukując dom przy Tynieckiej, przeczesali parter i pierwsze piętro, lecz nie przyszło im do głowy, aby przeszukać suterenę. Podczas rewizji Karol stał cicho za drzwiami swojego mieszkanka. Rankiem udało mu się szczęśliwie przedostać do rezydencji arcybiskupa Adama Sapiehy, gdzie natychmiast otrzymał sutannę, która była dla niego i innych kleryków jakby ?pancerzem ochronnym". Komuniści wybrali Wojłyłę Ta historia wydaje się wręcz nieprawdopodobna, ale jest prawdziwa, udokumentowana przez biografów papieskich. Gdyby nie ważny dygnitarz partyjny, Karol Wojtyła nie zostałby biskupem, a - w konsekwencji - papieżem. W czasach PRL-u zgodę na kandydata na biskupa, zanim jego nazwisko trafiło do Rzymu, musiała wydać władza komunistyczna. Procedura ta była skutkiem porozumienia, zawartego w 1956 roku w imieniu Episkopatu Polski przez kard. Stefana Wyszyńskiego z PRL-owską władzą. Często zdarzało się tak, że kandydat na biskupa był od razu odrzucany. Tak też było w Krakowie po śmierci abp. Eugeniusza Baziaka w 1962 roku. Zenon Kliszko, który z ramienia Biura Politycznego KC opiniował kandydatów na biskupów, odrzucił wszystkie siedem nazwisk zaproponowanych przez prymasa Stefana Wyszyńskiego. ?Czekam na Wojtyłę" - powiedział Kliszko Stanisławowi Stommie, posłowi z katolickiego koła ?Znak" i dodał: ?i tak długo będę wetował nazwiska, aż się doczekam". Stomma z trudem powstrzymał się od śmiechu, bo wiedział, że arcybiskup Wojtyła sprawi wiele kłopotów władzy ludowej. Gdy nazwisko biskupa Wojtyły pojawiło się na liście kandydatów, Kliszko skwapliwie je zaaprobował. Po wcześniejszej akceptacji władzy ludowej, 13 czerwca 1964 roku papież Paweł VI mianował biskupa Karola arcybiskupem metropolitą krakowskim. Wkrótce komuniści gorzko tego pożałowali. Dlaczego Kliszko popełnił taką brzemienną w skutki pomyłkę? Otóż uważał on Wojtyłę za intelektualistę, człowieka o zainteresowaniach artystycznych, stroniącego od polityki, którym - ze względu na jego młody wiek (43 lata) - będzie można manipulować. Dodatkowo liczył na to, że będzie można przeciwstawiać Wojtyłę kard. Stefanowi Wyszyńskiemu, hierarsze niezwykle zaangażowanemu społecznie, który sprawiał wielki kłopot władzy, krytykując jej poczynania. Tymczasem abp Wojtyła przyjął podobną linię co prymas i zaraz po swym ingresie do katedry wawelskiej objawił się jako zdecydowany obrońca praw i niezależności Kościoła.

 

CIEKAWOSTKI Z HISTORII  RODZINY WOJTYŁÓW

To właśnie w Czańcu, u stóp Palenicy (782 m), znajdują się pierwsze pisane wzmianki o przodkach Papieża.
Tu, w księgach parafialnych odnaleźć można wpis metrykalny z 1788 r., dotyczący Bartłomieja, prapradziadka Ojca Świętego. Był on małorolnym chłopem ożenionym z Anną Hudecką urodzoną w 1792 r. w Bulowicach.
Na cmentarzu w Czańcu można zobaczyć pamiątkowy obelisk, na którym widnieje drzewo genealogiczne rodu Wojtyłów. Innym miejscem, w którym ślady Wojtyłów są dobrze widoczne, są Kęty. W tym mieście na początku XIX wieku osiedlają się Franciszek i Maciej, synowie Bartłomieja i Anny. Ten ostatni przenosi się później do Lipnika - obecnie jedna z dzielnic Bielska-Białej, gdzie osiada na stałe. W Lipniku przychodzi na świat Karol Wojtyła - ojciec Jana Pawła II. Z samym Bielskiem związane są losy Edmunda, starszego brata Papieża, który w tutejszym szpitalu podjął pracę lekarza internisty. Niestety, 4 grudnia 1932 r. Edmund umiera na szkarlatyną. Tą ciężką chorobą zaraża się od pacjenta, którym się opiekował. Niemal pół wieku później, w dniach 29 IX - 1 X 1978 roku kard. Karol Wojtyła przyjeżdża do bialskiej parafii św. Józefa na osiedlu Złote Łany z wizytą kanoniczną, która jak się okazuje, staje się Jego ostatnią podróżą duszpasterską po archidiecezji. Dwa dni później jest w Watykanie, skąd już nie wraca jako kardynał. - Przez was, spóźniłbym się na konklawe - tak żartobliwie zwykł witać Ojciec Święty parafian ze Złotych Łan, gdy ci zjawiali się u Niego na audiencji.
Pielgrzymka Papieża z okazji kanonizacji wywodzącego się ze Skoczowa, św. Jana Sarkandra, to najjaśniejszy ślad obecności Ojca Świętego na ziemi przodków. Cała ta wyliczanka, nie byłaby jednak pełna, gdyby nie pojawił się choćby fragment na temat, tak ukochanych przez Papieża Beskidów. Podziwiając łagodne szczyty tutejszych gór można zrozumieć, dlaczego Jan Paweł II tak często po nich wędrował. Hrobacza Łąka, Magurka, Pilsko, Hala Lipowska, na której brał udział w tygodniowym kursie narciarskim w 1958 roku, wreszcie Leskowiec i Groń Jana Pawła II, na którym znajduje się poświęcona Jego pamięci kaplica, a w niej przechowuje się związane z Nim pamiątki, to m.in. te miejsca, gdzie najlepiej wyczuwa się obecność Największego Bacy.

KAROL WOJTYŁA   - OJCIEC NASZEGO PAPIEŻA

ŚP. PORUCZNIK
KAROL WOJTYŁA

18 VII 1879 - 18 II 1941

18 lutego każdego roku, rano jak zwykle Ojciec Święty odprawiał w swojej prywatnej kaplicy na Watykanie Mszę św. za św. pamięci swojego ojca. Papież z pewnością wracał w swych wspomnieniach do czasu okupacji niemiecko-sowieckiej, czasu hiobowego Polski i świata - jak napisał w dramacie Hiob - jak i chwil wspólnie spędzonych z ojcem.

To była niezwykle ostra zima. Karol Wojtyła - ojciec -  ciężko zaniemógł. Matka przyjaciela młodego Karola, Juliusza Kydryńskiego, podjęła się gotowania obiadów dla niego i dla ojca, po które przychodził zawsze prosto z pracy do Kydryńskich na ul. Felicjanek 10 i zabierał do domu w menażkach.

Oto, jak Juliusz Kydryński wspomina dzień 18 lutego: "Karol przyszedł po obiad jak zwykle, ale tym razem poszła z nim na Dębniki moja siostra, żeby tam podgrzać wystygłe jedzenie: tego dnia panował wielki mróz. Po wejściu do ubogiego mieszkanka Wojtyłów siostra poszła od razu do kuchni, Karol wszedł do pokoju. Ale po chwili wrócił. Ojciec jego już nie żył"

Karol Wojtyła - ojciec Papieża - urodził się 18 lipca 1879 r. w rodzinie wiejskiego krawca na pograniczu zaboru austriackiego - w Lipniku k. Białej, wchodzącym dzisiaj w skład aglomeracji bielsko-bialskiej. Po ukończeniu szkoły powszechnej wstąpił do gimnazjum, ale po trzeciej klasie musiał przerwać edukację. Zmuszony okolicznościami życia, rozpoczął pracę w zakładzie swojego ojca. W wieku 21 lat został powołany do służby wojskowej, którą odbywał w 56. Pułku Piechoty w Wadowicach oraz w Szkole Kadetów we Lwowie. Prawdopodobnie w 1904 r. wrócił do macierzystego pułku, uzyskał awans i jako podoficer rachunkowości został skierowany do dowództwa pułku, które mieściło się w Krakowie. Wkrótce poznał dwudziestoletnią pannę Emilię Kaczorowską, córkę rymarza z ul. Smoleńsk 15, z którą w 1905 r. wziął ślub w ówczesnym kościele garnizonowym Świętych Piotra i Pawła w Krakowie. 27 sierpnia 1906 r. Przyszedł na świat ich pierworodny syn Edmund. Państwo Wojtyłowie mieszkali najpierw przy ul. Felicjanek, a następnie przy Mazowieckiej. Po 12 latach służby wojskowej Karol Wojtyła, awansowany w międzyczasie do stopnia sierżanta, starał się o przeniesienie do służby cywilnej. Przełożeni wystawili mu opinię służbową, która jest znakomitą i rzetelną charakterystyką osobowości Ojca Jana Pawła II: "Nadzwyczaj dobrze rozwinięty, prawego charakteru, poważny, dobrze ułożony, skromny, dbały o honor, z silnie rozwiniętym poczuciem obowiązku, bardzo łagodny i niezmordowanie pracowity".

Staraniom o przejście w stan spoczynku stało zapewne na przeszkodzie narastanie napięcia międzynarodowego i przygotowania Austro-Węgier do wywołania wespół z Rzeszą Niemiecką wojny napastniczej przeciwko państwom ententy.

W okresie poprzedzającym wybuch 1 wojny światowej państwo Wojtyłowie musieli mieszkać w Wadowicach, bowiem ich syn w roku szkolnym 1913/14 uczęszczał do drugiej klasy szkoły powszechnej w tym właśnie mieście. Wadowice były siedzibą wojskowego okręgu uzupełniającego, a Karol Wojtyła zdaje się pełnił służbę w tej dziedzinie wojskowości.

Najprawdopodobniej w tym czasie Karol Wojtyła podjął służbę w Legionach Polskich, prowadząc akcję werbunkową na ich rzecz. Świadczyć o tym może jego zdjęcie w mundurze legionowym, datowane na 1915 r. Być może z tym zakresem służby wiąże się uzyskany w tym samym roku awans na urzędnika - aspiranta ewidencji wojskowej, co pociągnęło za sobą zaliczenie go do korpusu oficerskiego. Kryzys przysięgowy z lipca 1917 r. kończy dzieje Legionów i zamyka legionową sekwencję w biografii wojskowej Karola Wojtyły.

W latach 1 wojny światowej urodziła się państwu Wojtyłom córeczka, która wkrótce po narodzinach zmarła, co w rodzinie - jak o tym świadczy kilka wypowiedzi Ojca Świętego - na zawsze pozostało bolesnym wspomnieniem.

W odrodzonej do niepodległego bytu Rzeczypospolitej Karol Wojtyła został mianowany porucznikiem i pracował w Powiatowej Komendzie Uzupełnień w Wadowicach.

18 maja 1920 r. między godziną siedemnastą a osiemnastą przyszło na świat wymodlone i wyczekiwane dziecko - syn.

Otrzymał na chrzcie św. imię swojego ojca - Karol. I drugie imię - Józef. Sąsiadka państwa Wojtyłów, Helena Szczepańska, wspominała, że gdy pewnego razu rozmawiała z panią Emilią, "ta nachyliła się nad wózkiem, w którym leżał mały Lolek, i powiedziała: - będzie On w przyszłości wielkim człowiekiem - . Powiedziała to z takim wewnętrznym przejęciem, z taką pewnością, jakiej u nikogo nie spotkałam".  Mam wrażenie, że to przekonanie pani Wojtytowej podzielali jej mąż i starszy syn.

Pani Emilia z natury była chorowita, a po porodzie coraz częściej zaczęła zapadać na zdrowiu. Odwiedzający Karola koledzy często zastawali Pana Kapitana jak w Wadowicach nazywano Karola Wojtylę. Seniora - przy takich czynnościach, jak: przygotowywanie posiłków, mycie naczyń, sprzątanie mieszkania, pranie czy cerowanie skarpetek. Równocześnie jednak znajdował on czas, żeby syna i jego kolegów wprowadzać w dzieje ojczyste, uczyć pływać i wspólnie wędrować po górach.

Śmierć żony, która nastąpiła 13 kwietnia 1929 r. oraz trzy i pół roku później nagła śmierć starszego syna nie załamały pana Wojtyły, ale wprost przeciwnie: wpłynęły na pogłębienie jego życia duchowego, o czym z dumą wspominał Ojciec Święty w rozmowie z Andre Frossardem. Było to możliwe dzięki silnej wierze Karola Wojtyły, poddaniu się wyrokom Opatrzności, pokornemu zawierzeniu Bożemu Miłosierdziu i zapewne świadomości, jak wielką ponosi odpowiedzialność za tego niezwykłego chłopca, jakim był - jedyny już w tamtej chwili-syn, na którym spoczęto - mogło to przeczuwać ojcowskie serce - Boże wybraństwo. Dlatego starał się nie tylko zastąpić synowi matkę i brata, ale być także wymagającym ojcem. Potrafił na przykład skarcić Lolka za to, że niezbyt przykłada się do obowiązków ministranta i zaniedbuje modlitwę do Ducha Świętego. Najważniejsze jednak było to, że ojciec sam od siebie bardzo wiele wymagał. Młody Karol, budząc się w środku nocy, niejednokrotnie widział ojca klęczącego i zatopionego w modlitwie. Dzięki temu ojca i syna łączyła "wzruszająca miłość i pełna wzajemnego zrozumienia przyjaźń" - jak to zauważył Juliusz Kydryński.

Gdy Karol po uzyskaniu matury wybierał się na studia do Krakowa, ojciec nie miał żadnych wątpliwości, że jego miejsce jest przy synu. Wiadomo, że nie jest łatwo w pewnym wieku oderwać się od środowiska, w które się wrosło przez blisko ćwierć wieku, miało się swoją pozycję, cieszyło się zasłużonym poważaniem. Pan Karol zrobił to jednak dla syna. Z braku środków wynajęli w domu swojej rodziny na Dębnikach suterenę, gdzie urządzili skromne mieszkanko, które Maria Kydryńska-Michałowska tak opisuje: "Było czyściutkie, zadbane i wyposażone we wszystko, co potrzebne do prowadzenia normalnego domowego gospodarstwa. Mogło to dziwić w gospodarstwie prowadzonym przecież przez mężczyznę".

Syn oddawał się studiom, zajęciom teatralnym, dużo czytał, pisał wiersze, uczestniczył wżyciu artystycznym, a ojciec - jak ewangeliczna Marta - robił zakupy, przygotowywał posiłki, sprzątał, prał, dokonywał przeróbek krawieckich, a jeśli zachodziła potrzeba, to nawet naprawiał buty. Prowadził życie poświęcone całkowicie synowi i jego, może odgadywanemu, wybraniu i powołaniu.

Maria Kydryńska-Michałowska kreśli subtelny wizerunek Karola Wojtyły - ojca: "Był człowiekiem skromnym i jakby pokornym, ale już wtedy w moich oczach jawił się jako człowiek niezwykły. Chyba dlatego, że tak naturalnie wykonywał te wszystkie domowe, prozaiczne zajęcia. Promieniał przy tym wielkim wewnętrznym spokojem i pogodą ducha".

A jej brat, Juliusz, dodaje: "Był to człowiek niezwykły, o wielkiej kulturze, anielskiej dobroci i łagodności. Gdy wyobrażałem sobie czasem człowieka świętego, lecz równocześnie głęboko i mądrze związanego z życiem, to ojciec Karola mógłby być jego wzorem".

Pamiętajmy o Ojcu Papieża w modlitwie i starajmy się możliwie jak najlepiej poznać tę skromną, a jednocześnie niezwykłą postać.

Tygodnik "niedziela" Nr 7 - 16 lutego 2003r.

  
EMILIA WOJTYŁA  - matka papieża
z domu Koczorowska, ur. 1884, zmarła 13.04.1929 roku, kiedy przyszły papież miał 9 lat. Pochodziła prawdopodobnie z Lubelszczyzny. To pewnie dlatego, próbują sobie ją przypisać Litwa i Ukraina. Przed wizytami Ojca Świętego w tych krajach, tamtejsza prasa obwieszczała sensacje, że jego mama była Litwinką lub Ukrainką. Nic i nikt  tych rewelacji nie potwierdza.
   
 
 
RZYMSKI DOM JANA PAWŁA II

Jak każdy człowiek, Papież Jan Paweł II miał również swoje życie prywatne, z konieczności jednak zredukowane do minimum. Jego ?rzymski dwór" mieścił się na czwartej kondygnacji Pałacu Apostolskiego, a czasem przenosił się do Castel Gandolfo. Zespół najbliższych pomocników, którzy  go otaczali, zmieniał się tylko sporadycznie. To moja rodzina - mówił o nich Ojciec Święty.

Watykan ma 44 hektary powierzchni. Papieskie apartamenty prywatne zajmują dwadzieścia pokoi. Jan Paweł II zajął dla siebie tylko dwa z nich. W pozostałych pomieszczeniach pracują jego sekretarze, kamerdyner i siostry, które prowadzą gospodarstwo domowe. Mieszkanie Jana Pawła II tętniło życiem od rana do wieczora. Do ówczesnego pontyfikatu papieskie apartamenty były zamkniętą twierdzą. Nawet w posiłkach Patriarchom Zachodu nie towarzyszył nikt, poza osobistymi sekretarzami. Jak wiele innych watykańskich ?tabu", również to zostało przekroczone przez obecnego głównego lokatora Pałacu Apostolskiego. Przy śniadaniu, obiedzie czy kolacji bardzo często towarzyszą Janowi Pawłowi II goście. Bywają tu jego przyjaciele z Polski, naukowcy, duchowni przyjeżdżający do Rzymu z różnych części świata, a także pisarze i dziennikarze. Od co najmniej kilku wieków papieżom towarzyszą kapelani i sekretarze. Janowi Pawłowi II stale towarzyszy ich paru. Na pierwszy plan wysuwa się wśród nich bp Stanisław Dziwisz, sekretarz kard. Karola Wojtyły z czasów krakowskich. Najbliższy współpracownik, przyjaciel i powiernik Papieża. W ciągu obecnego pontyfikatu biskupowi Dziwiszowi pomagało kilku innych duchownych, pochodzących z Irlandii, Włoch, Afryki i Wietnamu. Drugim papieskim sekretarzem był ks. prałat Mieczysław Mokrzycki, młody kapłan z diecezji lwowskiej. Antykamera, czyli papieskie gospodarstwo pomocnicze, liczy jednak więcej osób, wśród nich nie ma już raczej księży. Bezpośrednimi współpracownikami Papieża na co dzień są zarówno świeccy, jak i duchowni. Osobisty ceremoniarz Papieża bp Piero Marini sam dogląda przygotowań do każdej uroczystości pontyfikalnej i jeździ przeprowadzać próby do każdego kraju papieskich pielgrzymek. Joaquin Navarro-Valls, psychiatra z Madrytu, to pierwsze świeckie ?usta Watykanu". Z racji funkcji, ale również dzięki nawiązanej przyjaźni, nieodłącznie towarzyszy Janowi Pawłowi II, prowadzi konferencje prasowe i redaguje komunikaty Stolicy Apostolskiej. Najbliżej Ojca Świętego, dosłownie i w przenośni, stoi także Angelo Gugel, papieski kamerdyner . Do osób stale obecnych u boku obecnego Papieża należą także: lekarz Renato Buzzonetti, Camillo Cibin - szef ochrony i Arturo Mari - znakomity fotograf ? kronikarz pontyfikatu.

* * *

Kuchnia w gospodarstwie domowym Jana Pawła II to królestwo sióstr ze zgromadzenia założonego przez kanonizowanego  biskupa Józefa Sebastiana Pelczara. Ale kobiety nie zostały tu sprowadzone wyłącznie do roli ?służących przy garach". Zaraz po konklawe Papież napisał do Krakowa, do matki przełożonej sercanek, by przysłała do Watykanu kilka swoich sióstr, które zajęłyby się jego mieszkaniem. Wcześniej sercanki prowadziły gospodarstwo w rezydencji biskupów krakowskich. Natychmiast zgłosiły się zwłaszcza te, które już wcześniej pracowały w krakowskiej Kurii. Ich przełożoną została od początku siostra Tobiana. Miała wprawdzie inne plany. W Rzymie przebywała już w czasie konklawe. Uczyła się języków obcych, aby wyjechać na misje. Została jednak ?u Papieża". Wraz z nią pracują także siostry: Eufrozyna i Germana. Siostra Eufrozyna pełni rolę sekretarki - zapisuje w komputerze teksty pisane ręcznie przez Ojca Świętego, wyręcza go także w pisaniu części korespondencji. Siostra Eufrozyna jest z wykształcenia farmaceutką i czuwa, aby zajęty zwykle Papież otrzymywał we właściwym czasie lekarstwa ? opowiada świetnie poinformowany bp Tadeusz Pieronek. Siostra Germana odpowiada za jadłospis i posiłki. Pomaga jej w tym siostra Fernanda. Przed nią jedzenie dla Papieża i jego gości po kilka lat przygotowywały siostry Wilhelmina i Matylda. Na stałe w Watykanie pracowały cztery siostry z Polski. Właśnie z nimi Jan Paweł II odmawiał codziennie pierwsze poranne modlitwy przed odprawieniem Eucharystii. Siostry sercanki twierdzą, że ich praca wcale nie jest trudna, ponieważ Jan Paweł II nie jest wybredny. Nie mają więc problemów ani z przygotowaniem posiłków, ani z utrzymaniem porządku w apartamentach. Sprzątanie, pranie, prasowanie, czyszczenie butów i odzieży, a nade wszystko przygotowywanie śniadań, obiadów i kolacji zapewne absorbuje je przez cały dzień. Traktują to jednak jako szczególne wyróżnienie. Kuchnia w domu Papieża z Polski to połączenie potraw włoskich i polskich. W jadłospisie znajdują się najczęściej: spaghetti, zupa jarzynowa, cielęcina, ryby, w tym polski karp, oraz flaczki. Podobno świetnie się komponują, zwłaszcza, jeśli na zakończenie posiłku poda się coś słodkiego, na przykład wyborny sernik albo znakomite ciasteczka, które od dziesięcioleci wypieka specjalnie dla kolejnych papieży rodzina Moroni.

* * *

Gdy wchodzimy za ?Spiżową Bramę" trudno nie poddać się podniosłemu nastrojowi i uczuciu, że znajdujemy się w miejscu niepowtarzalnym. Idąc najpierw schodami na poziom dziedzińca Pałacu Apostolskiego, a następnie przecinając plac, mijamy kilka posterunków Gwardii Szwajcarskiej. Wjazd stylową windą na czwartą kondygnację papieskiej siedziby w towarzystwie adiutantów w liberiach pogłębia poczucie przebywania w ?bizantyjskiej" rzeczywistości. Protokół watykański i etykieta służb potwierdzają jeszcze to przekonanie. I to prawda. Ale prawdą jest również, że prywatne apartamenty Jana Pawła II zapełniają normalni i przystępni ludzie. Niezwykli o tyle, o ile niezwykła jest ich posługa, wypełniana z pieczołowitością i oddaniem.

Gabinet Jego Świątobliwości

Jan Paweł II pracuje w nim rano, po obiedzie i wieczorem przed modlitwą. Mimo wieku spędza tu na intensywnej pracy codziennie wiele godzin. Gabinet znajduje się tuż obok papieskiej sypialni. Jego wystrój nie odbiega od wyglądu typowej pracowni intelektualisty. Ciężkie biurko z lampą. Z boku komputer, ale - jak przyznają najbliżsi - Papież raczej nie korzysta z niego, gdy pisze wystąpienia lub redaguje dokumenty. Na tym biurku opracowano większość listów, adhortacji i encyklik po 1978 r. Z boku kilka półek na książki. Gabinet jest dobrze oświetlony dzięki oknom wychodzącym na dwie strony. Widać przez nie panoramę Rzymu od Zamku Świętego Anioła aż po Bazyliki Santa Maria Maggiore i św. Jana na Lateranie oraz odległe dzielnice w kierunku EUR. Podczas pracy towarzyszy Papieżowi jednak przede wszystkim widok dużych rozmiarów krzyża stojącego na biurku. Wystrój pokoju zostaje dopełniony przez kilka krzeseł (na nich zasiadają zwykle wysocy urzędnicy Stolicy Apostolskiej, którzy przychodzą tu, aby omawiać aktualne problemy katolicyzmu na świecie) i zasłony w kolorze łososiowym.

Kabina - miejsce pracy i krótkiego wypoczynku
Jan Paweł II bardzo wiele czasu spędza w samolotach. Urządzanie jego osobistej kabiny powierzane jest zawsze wybranym pracownikom włoskiego przewoźnika lotniczego Alitalia, którzy demontują część pomieszczeń pierwszej klasy, aby wstawić meble i przepierzenia. Ojciec Święty spędza tam niekiedy wiele godzin podczas lotu w różne zakątki świata. Koce, narzuty i pościel wykonane są z niegniotących się tkanin dobrej jakości. Ponieważ są przeznaczone tylko dla Papieża, opatrzono je herbami Jana Pawła II. Łóżko z oparciem z kremowej skóry ustawione jest przy okienkach. Po prawej stronie, na granatowym tle, wisi krucyfiks z drewna i brązu. W dalszej części urządza się salonik-gabinet w tonacji purpurowej, z wąskim i nieco twardym fotelem. Jest stół na czasopisma i gazety z różnych państw świata. Jan Paweł II podróżuje znacznie skromniej niż głowy wielu państw, ale jak mawia kard. Tucci - organizator papieskich pielgrzymek - ?gdyby to zależało wyłącznie od Jego Świątobliwości, podróżowałby w jeszcze skromniejszych warunkach"

**********************************

Przepis na ulubiony sernik Papieża

Składniki na ciasto

3 szklanki mąki

1/2 szklanki cukru pudru

kostka masła

4 żółtka

1 łyżeczka proszku do pieczenia

Mąkę wymieszać z cukrem pudrem i proszkiem do pieczenia, posiekać masło, dodać żółtka i zagnieść ciasto. Włożyć do lodówki na około pół godziny. Po upływie tego czasu 2/3 ciasta wyłożyć do tortownicy i upiec na jasnozłoty kolor. Ostudzić. W tym czasie przygotować masę serową.

Składniki na masę serową:

1 kg białego tłustego sera - wcześniej należy przekręcić przez maszynkę do mięsa

1 szklanka cukru pudru

1 kostka masła

8 żółtek

2 białka

1,5 torebki budyniu waniliowego

garść rodzynek,

garść kandyzowanej skórki pomarańczowej

otarta skórka z pomarańczy

Ser, cukier i masło utrzeć na gładką masę, dodać budyń. Z białek ubić pianę i delikatnie wymieszać z masą. Dodać rodzynki i skórkę pomarańczową. Wyłożyć na podpieczony spód w tortownicy. Resztę ciasta zetrzeć na tarce i po sypać nim masę. Piec około godziny w temperaturze ok. 170 stopni. Upieczone i ostudzone ciasto posypać cukrem pudrem.

********************************************

Na czwartej Kondygnacji Pałacu Apostolskiego znajdowało się mieszkanie Ojca Świętego. W oknie prywatnego apartamentu Jan Paweł II ukazywał się w każdą niedzielę, aby z wiernymi zgromadzonymi na Placu św. Piotra odmówić ?Anioł Pański", pozdrowić i pobłogosławić przybyłych.

 

 

 

 BARKA

Tekst
Tekst "Barki" - ulubionej pieśni Jana Pawła II:

1. Pan kiedyś stanął nad brzegiem,
Szukał ludzi gotowych pójść za Nim;
By łowić serca
Słów Bożych prawdą.

Ref. O Panie, to Ty na mnie spojrzałeś,
Twoje usta dziś wyrzekły me imię.
Swoją barkę pozostawiam na brzegu,
Razem z Tobą nowy zacznę dziś łów.

2. Jestem ubogim człowiekiem,
Moim skarbem są ręce gotowe
Do pracy z Tobą
I czyste serce.

Ref. O Panie.

3. Ty, potrzebujesz mych dłoni,
Mego serca młodego zapałem
Mych kropli potu
I samotności.

Ref. O Panie.

4. Dziś wypłyniemy już razem
Łowić serca na morzach dusz ludzkich
Twej prawdy siecią
I słowem życia.

Ostatnia zwrotka
Po śmierci Ojca św. Jana Pawła II ks. Biskup Józef Zawitkowski napisał jeszcze jedną zwrotkę "Barki":

O Panie, dalszy rejs odwołany
Bo Sternika do Siebie wezwałeś
A nam brak siły
Nadzieja zgasła

Refren:

O Chryste, przecież burze szaleją
Ratuj Barkę, bo bez Ciebie zginiemy
Nie lękajcie się, a wypłyńcie na głębię
Cała naprzód, nowy świta już dzień.

 
  barka
  
  
ŚWIĘCI ogłoszeni przez JANA PAWŁA II

 

Lata 1978-1981 - Papież nie ogłosił nowych świętych.

Rok 1982

10 VI - św. Kryspin z Viterbo (Piotr Fioretti; 1668-1750), Włoch, kapucyn,

10 X - św. Maksymilian Maria Kolbe (1894-1941), Polak, franciszkanin konwentualny, męczennik,

31 X - Joanna od Krzyża (J. Delanoue; 1666-1736), Francuzka, założycielka zgromadzenia Sióstr św. Anny od Opatrzności, św. Małgorzata Bourgeoys (1620-1700), Francuzka, założycielka zgromadzenia Sióstr Naszej Pani(Matki Bożej).

Rok 1983

16 X - św. Leopold z Hercegnovi (Bogdan Mandić; 1866-1942), Chorwat, kapucyn.

Rok 1984

11 III - św. Paula Frassinetti (1809-1882), Włoszka, założycielka zgromadzenia Sióstr św.Doroty,

6 V (Seul - Korea Płd.) - św. Andrzej Kim Tae Gon (1821-1846), św. Paweł Chong Ha Sang (-1839). św. bp Wawrzyniec Imbert (1796-1839), Francuz, św. bp Franciszek Szymon Berneux (1814-1866). Francuz i 99 towarzyszy, głównie Koreańczyków - męczennicy z XIX w.,

21 X - św. Michał (Alojzy Febrę Cordero; (1814-1910), Ekwadorczyk, brat szkolny.

Rok 1985 - nie ogłoszono nowych świętych.

Rok 1986

13 IV - św. Franciszek Antoni Fasani (1681-1742), Włoch, franciszkanin konwentualny,

12 X - św. Józef Maria Tomasi (1649-1713), Włoch, kardynał, teatyn.

Rok 1987

18 X - św. Dominik Ibańez de Erquida, św. Wawrzyniec Ruiz i 14 innych męczenników japońskich, zamordowanych w latach 1633-1637,

25 X - św. Józef Moscati (1880-1927), Włoch, świecki.

Rok 1988

16 V (Asunción - Paragwaj) - św. Roch Gonzalez (1568/1574-1628), Paragwajczyk, jezuita, św. Alfons Rodriguez (1598-1628), św. Jan del CastiIIo (1590-1628) - Hiszpanie, jezuici, wszyscy trzej męczennicy,

11 VI (Messyna - Włochy) - św. Eustachia Calafato (Szmaragda Bernarda Cofino; 1434-1491), Włoszka, mniszka II zakonu św. Franciszka,

19 VI - św. Andrzej Dung Lac (+1839), Wietnamczyk, kapłan, św. Tomasz Thien Toan (+1840) i św. Emanuel Le Vang Phung (+1859) - Wietnamczycy, świeccy katechiści, św. Hieronim Hermosilla (1800-1861) i św. Walentyn Berrio Ochoa (1827-1861) - Hiszpanie, biskupi, dominikanie i innych 6 biskupów, św. Jan Teofan Venard (1829-1861), Francuz, członek Towarzystwa Misji Zagranicznych i 105 męczenników, ofiar prześladowań w Wietnamie w wiekach XVIII-XIX - łącznie 117 męczenników wietnamskich,

3 VII -św. Szymon de Rojas (1552-1624), Hiszpan, trynitarz, św. Filipina (Róża) Duchesne (1769-1852), Francuzka, zgromadzenie Sióstr Świętego Serca Jezusowego (Sacre Coeur),

2 X - św. Magdalena z Canossy (1774-1835), Włoszka, założycielka Instytutu Córek Miłosierdzia (kanosjanek),

11 XII - św. Maria Róża (Róża Franciszka Maria od Boleści Molas y Vallve; 1815-1876), Hiszpanka, założycielka zgromadzenia Pocieszycielek.

Rok 1989

9 IV - św. Klelia Barbieri (1847-1870), Włoszka, założycielka Zgromadzenia Sióstr Mniejszych od Matki Bożej Bolesnej.

1 XI - św. Kasper Bertoni (1777-1835), Włoch, założyciel Zgromadzenia Księży od Najświętszych Stygmatów Pana Naszego Jezusa Chrystusa, św. Ryszard (Herminiusz Filip) Pampuri (1897-1930), Włoch, bonifrater.

12 XI -św. Agnieszka Czeska (1205-1282), Czeszka, księżna, klaryska, św. Albert (Adam) Chmielowski (1845-1916), Polak, założyciel Zgromadzeń Braci i Sióstr Posługujących Ubogim (albertynów i albertynek).

10 XII - św. Mucjan Maria (Alojzy Józef Wiaux; 1841-1917), Belg, brat szkolny.

Rok 1990

9 XII - św. Maria Małgorzata Dufrost de la Jemmerais (1701-1771), Kanadyjka, zało- życielka Zgromadzenia Sióstr Miłości.

Rok 1991

17 XI - św. Rafał od Józefa (Józef) Kalinowski (1835-1907), Polak, karmelita bosy.

Rok 1992

31 V - św. Klaudiusz La Colombiare (1641-1682), Francuz, jezuita.

11 X (Santo Domingo - Dominikana) - św. Ezechiel Moreno y Diaz (1848-1906), Hiszpan, augustianin, biskup.

Rok 1993

21 III -św. Maria od św. Ignacego (Klaudyna Thevenet) (1774-1837), Francuzka, założycielka Zgromadzenia Sióstr Jezusa i Maryi, św. Teresa od Jezusa ?de Los Andes" (Joanna Fernandez Soler 1900-1920), Chilijka, nowicjuszka w zakonie Karmelitanek Bosych.

16 VI (Madryt - Hiszpania) - św. Henryk de Ossó y Cervello (1840-1896), Hiszpan, założyciel Zgromadzenia Sióstr Towarzyszek św. Teresy od Jezusa.

8 IX (Ryga - Łotwa) - św. Meinard (ok. 1130-1196), Niemiec, biskup, potwierdzenie kultu.

Rok 1994 - nie ogłoszono nowych świętych.

Rok 1995

21 V (Ołomuniec - Czechy) - św. Jan Sarkander (1576-1620), Polak ze Śląska, kapłan, męczennik, św. Zdzisława z Lemberku (+1252), Czeszka, matka rodziny, tercjarka dominikańska.

2 VII (Koszyce - Słowacja) - św. Marek Krzyżewczanin (1598-1619), Chorwat, kapłan, św. Melchior Grodziecki (1584-1619), Polak, jezuita, św. Stefan Pongracz (1582-1619), Węgier, jezuita.

3 XII - św. Karol Józef Eugeniusz de Mazenod (1782-1861), Francuz, biskup, założyciel Zgromadzenia Oblatów Maryi Niepokalanej.

Rok 1996

2 VI - św. Jan Gabriel Perboyre(1802-1840), Francuz, misjonarz-łazarzysta, męczennik w Chinach, św. Jan Grande (1546-1600), Hiszpan, bonifrater, św. Idzi Maria od św. Józefa (Francesco PontiIlo; 1729-1812), Włoch, franciszkanin.

Rok 1997

8 VI (Kraków) - św. Jadwiga, królowa Polski.

10 VI (Krosno) - św. Jan z Dukli (1414-1484), Polak, franciszkanin.

Rok 1998

11 X - św. Teresa Benedykta od Krzyża (Edyta Stein 1891-1942), Żydówka, karmelitanka bosa, męczennica.

Rok 1999

18 IV - św. Marcelin Józef Benedykt Champagnat (1789-1840), Francuz, kapłan, założyciel Zgromadzeń Braci Szkolnych Marystów i Sióstr Maryi, św. Jan Calabria (1873-1954), Włoch, kapłan, założyciel Zgromadzenia Ubogich Sług i Służebnic Bożej Opatrzności; św. Augustyna Liwia Pietrantoni (1864-1894), Włoszka, siostra ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Joanny Antidy Thouret.

16 VI (Polska) - św. Kinga (1234-1292) księżna, klaryska.

21 XI - św. Cyryl Bertrand i siedmiu towarzyszy, wszyscy ze Zgromadzenia Braci Szkolnych, św. Innocenty od Niepokalanej Cańoura, Hiszpan, pasjonista - zamordowani w 1934 r., św. Jakub Hilary, Hiszpan, pasjonista, (+ 1937) męczennicy wojny domowej w Hiszpanii, św. Benedykt Menni (1841-1914) Włoch, bonifrater, założyciel Zgromadzenia Sióstr Szpitalnych od Najświętszego Serca Jezusowego, św. Tomasz da Cori (1655-1729) Włoch, franciszkanin.

Rok 2000

30 IV - św. Maria Faustyna Kowalska, (1905-1938), członkini Instytutu Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, apostołka miłosierdzia Bożego.

21 V - ks. Krzysztof Magallanes Jara (1869-1927), kapłan, Meksykanin i 24 towarzyszy, księży i świeckich, męczennicy z lat 1915-1937; ks. Józef Maria de Yermo y Parres (1851-1904), Meksykanin, biskup, założyciel Zgromadzenia Służebnic Najświętszego Serca Jezusa i Ubogich; s. Maria od Jezusa Sakramentalnego (1868-1959), Maksykanka, założycielka Zgromadzenia Córek Najświętszego Serca Jezusowego

1 X - ks. Augustyn Zhao Rong (1746-1815), kapłan chiński, męczennik i 119 Chińczyków i cudzoziemców, zamordowanych za wiarę w latach 1648-1930; s. Maria Józefa od Serca Jezusa Sancho de Guerra (1842-1912), Hiszpanka, założycielka Instytutu Służebnic Jezusa; s. Katarzyna Drexel (1858-1955), Amerykanka, założycielka Zgromadzenia Sióstr Najświętszego Sakramentu dla Indian i Kolorowych; s. Józefina Bakhita (1870-1947), Sudanka, z Instytutu św. Marii Magdaleny z Canossy (kanosjanek).

Rok 2001

10 VI - św. Alojzy Scrosoppi (1804-1884), Włoch, oratorianin, założyciel Zgromadzenia Sióstr Opatrzności Bożej (beatyfikowany 4 X 1981), św. Augustyn Roscelli (1818-1902), Włoch, założyciel Instytutu Sióstr Niepokalanego Poczęcia NMP (beatyfikowany 7 V 1995), św. Bernard z Corleone (1605-1667), Włoch, kapucyn, św. Teresa Eustochium (Ignacja) Verzeri (1801-1852), Włoszka, założycielka Instytutu Córek Najświętszego Serca Jezusa, św. Rebeka arRajes de Himiaja (1832-1914), Libanka (beatyfikowana 17 XI 1985).

25 XI - św. Giuseppe Marello (1844-1895) - biskup z Aqui, założyciel Zgromadzenia Oblatek św. Józefa (józefitek), (beatyfikowany 26 IX 1993), św. Paula Montes Fornes od św. Józefa Kalasancjusza (1799-1889), Hiszpanka (beatyfikowana 18 IV 1993), św. Leonia Franciszka Salezja Aviat (1844-1914) francuska zakonnica (beatyfikowana 27 IX 1992), św. Maria Crescentia Höss (1682-1744), zakonnica z Bawarii.

Rok 2002

12 V - św. Alonso de Orozco (1500-1591), Hiszpan, kapłan z zakonu św. Augustyna, św. Ignazio da Santhi (1686-1770), Włoch, kapucyn, św. Umile da Bisignano (1582-1637), Włoch, franciszkanin, św. Paulina do Cora o Agonizante de Jesus (1865-1942). Włoszka, założycielka Zgromadzenia Małych Sióstr od Niepokalanego Poczęcia, św. Benedetta Cambiagio Frassinello (1791-1858). Włoszka.

16 VI - św. o. Pio z Pietreidny (1887-1968).

30 VII (Gwatemala) - św. br. Pedro de San Jose de Betancurt (1626-1667), Hiszpan, założyciel Zgromadzeń Braci i Sióstr Betlejemitów i Betlejemitek.

31 VII (Meksyk) - św. Juan Diego Cuauhtiatoatzin (1474-1548), Indianin z Meksyku, świadek objawień Matki Bożej z Guadalupe.

6 X - św. Josemaria Escriva de Balaguer (1902-1975) Hiszpan, kapłan, założyciel Stowarzyszenia Kapłańskiego Świętego Krzyża i Opus Dei.

Rok 2003

4 V (Hiszpania) - św. Pedro Poveda Castroverde (1874-1936), Hiszpan, kapłan, męczennik, św. Jose Maria Rubio y Peralta (1864-1929), Hiszpan, jezuita, św. Genoveva Torres Morale (1870-1956), Hiszpanka, zakonnica; św. Angela de la Cruz (1846-1932), Hiszpanka, zakonnica, św. Mana Maravillas de Jesus (1891-1974), Hiszpanka, karmelitanka bosa.

18 V - św. Józef Sebastian Pelczar (1842-1924), biskup przemyski, założyciel Zgromadzenia Służebnic NSJ, św. Urczula Ledóchowska (1865-1939), założycielka Zgromadzenia Sióstr Urszulanek od Jezusa Konającego; św. Maria De Mattias (1805-1866), Włoszka, założycielka Zgromadzenia Sióstr Adoratorek Krwi Chrystusa, św. Virginia Centurione Bracelli (1587-1651), Włoszka, założycielka Zgromadzenia Pań Miłosierdzia Opiekunek Ubogich Jezusa Chrystusa oraz Instytutu Naszej Pani z Przytułku.
 
   
A N E G D O T Y
 
  
Złość piękności szkodzi
Przed kilku laty - wspomina watykański korespondent Telewizji Publicznej, Jacek Moskwa - po modlitwie "Anioł Pański" Jan Paweł II przemawiał, niemal krzycząc. Zaraz potem, podczas audiencji w Pałacu Apostolskim, Moskwa prosił Papieża, aby na siebie uważał, bo jego chrypka zaniepokoiła dziennikarzy.
- To ze złości - usprawiedliwiał się Papież.
A odchodząc dodał: - A złość piękności szkodzi.
 
Mów mi wujaszku
Podczas pierwszej wizyty w USA Papież spotkał się z rodziną prezydenta Jimmy'ego Cartera. Pięcioletnia wówczas wnuczka prezydenta, mając kłopoty z wygłoszeniem powitania, powtarzała w kółko:
- Jego Świątobliwość, Jego Świątobliwość.
Papież, chcąc wybawić dziewczynkę z kłopotów, wziął ją w ramiona i powiedział:
- Mów mi wujaszku.
 
Przeprosiny
Metropolita krakowski Karol Wojtyła przyjechał na pogrzeb sufragana częstochowskiego, biskupa Stanisława Czajki, niemal w ostatniej chwili. Witając się ze zgromadzonymi na uroczystości biskupami, jakoś pominął biskupa z Siedlec. Rychło jednak się spostrzegł, wrócił, podszedł do pominiętego i powiedział:
- Świnia jestem, nie przywitałem Księdza Biskupa
 
Szklana klatka
Papież był bardzo niezadowolony z tego, że obwozi się go w szklanej klatce. Pomysłu tego broniła pewna Polka, mając możliwość rozmowy z Janem Pawłem II w Krakowie.
- Ta klatka zmniejsza jednak ryzyko - tłumaczyła - Nic nie poradzimy, że się lękamy o Waszą Świątobliwość...
- Ja też - uśmiechnął się Papież - niepokoję się o swoją świątobliwość.
 
Wszyscy sobie poszli
Któregoś wieczoru, podczas szpitalnej rekonwalescencji w klinice Gemelli po zamachu na Placu świętego Piotra, Papież wyszedł ze swojego pokoju na opustoszały korytarz. Rozejrzał się i powiedział: "Ładne rzeczy, wszyscy sobie poszli, a mnie zostawili!"
 
Pożegnanie biskupów
Po jednym ze spotkań Papież pożegnał polskich biskupów słowami znanej pieśni: "O cześć wam, panowie magnaci!"
 
Jakoś człapię
Podczas czwartej pielgrzymki do Ojczyzny, w Olsztynie, dziennikarzowi "Gazety Wyborczej" udało się wychylić głowę ponad tłum i zapytać Jana Pawła II o zdrowie.
- A jakoś człapię - odpowiedział Papież.
 
Nie mądrz się, lecz módl
Ojciec Jan Andrzej Kłoczowski, dominikanin, zapytał kiedyś Papieża, czy dojdzie do skutku planowane w roku jubileuszowym 2000 spotkanie przedstawicieli trzech wielkich religii:
- Czy na Górze Synaj pojawią się chrześcijanie, muzułmanie i Żydzi? - dociekał zakonnik
- Ty się nie wymądrzaj, ty się módl! - odpowiedział Ojciec Święty.
 
Jeździć po kardynalsku
Pewnego razu zapytano Karola Wojtyłę, czy uchodzi, aby kardynał jeździł na nartach. Wojtyła uśmiechnął się i odparł:
- Co nie uchodzi kardynałowi, to źle jeździć na nartach!
 
Podryw na księdza
Pewnego razu Karol Wortyła wybrał się na samotną wycieczkę w góry.
Ubrany sportowo, wyglądał tak, jak wielu innych turystów. W trakcie wędrówki spostrzegł, że zapomniał zegarka, podszedł więc do opalającej się na uboczu młodej kobiety i już miał zapytać o godzinę, gdy ta uśmiechnęła się.
- Zapomniał pan zegarka, co?
- A skąd pani wie? - zapytał zaskoczony Wojtyła.
- Z doświadczenia - odrzekła - Jest pan dziś już dziesiątym mężczyzną, który zapomniał zegarka. Zaczyna się od zegarka, potem proponuje się winko, wieczorem dansing...
- Ależ proszę pani, ja jestem księdzem - przerwał jej zawstydzony Wojtyła
- Wie pan - odpowiedziała rozbawiona nieznajoma - podrywano mnie w różny sposób, ale na księdza to pierwszy raz.
 
Więcej nie powiem
Przed ponad 25 laty Papież w ten sposób zakończył pierwszą audiencję dla Polaków: "Więcej już nic nie mówię, bo jeszcze bym coś takiego powiedział, że później Kongregacja Nauki Wiary musiałaby się do mnie dobrać".
 
Opaleni kardynałowie
Pod koniec pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, w czerwcu 1979 roku, upływającej pod znakiem upałów, Papież oznajmił, że jej pierwszy efekt jest już widoczny - opalili się towarzyszący mu kardynałowie.
 
Kurczę jest tańsze
Ksiądz Mieczysław Maliński, przyjaciel Ojca Świętego, podczas jednej ze swoich wizyt w domu papieskim nie posiadał się ze zdumienia, kiedy siostra usługująca do stołu papieżowi przyniosła gospodarzowi na kolację rybę, a jemu podała na talerzu kurczaka. Ksiądz Mieczysław zapytał: "Dlaczego?"
- Dostałeś kurczę, bo kurczę jest tańsze - oznajmił z uśmiechem Ojciec Święty.
 
Był też nauczycielem
Była sesja zimowa. Czekaliśmy na ks. prof. K. Wojtyłę, który miał egzaminować z etyki. Po dwóch godzinach wszyscy rozeszli się do domów, poza jednym kolegą księdzem, który przez cały semestr nie był na ani jednym wykładzie ks. prof. Wojtyły, gdyż w tym czasie wyjeżdżał na wystawy malarstwa do Warszawy. Ksiądz Profesor prosto z opóźnionego pociągu przyszedł pod salę egzaminacyjną. Wyglądał bardzo młodo, nie wyróżniał się wizualnie wśród księży studentów, którzy byli parę lat młodsi od niego. Ksiądz student pyta K. Wojtyłę, którego wcześniej nie widział na oczy: ? Stary, ty też na egzamin? ? Tak ? odpowiedział zgodnie z prawdą Ksiądz Profesor, nie dodając ważnego szczegółu, że w charakterze egzaminatora. Ksiądz student zaczął ubolewać nad spóźnieniem egzaminatora, a tenże w mig zorientował się, że czekający nie uczęszczał na wykłady. Usiadł obok niego i zaczęli godzinną rozmowę związaną z zagadnieniami etyki, które były przedmiotem wykładów. Ksiądz student z podziwem popatrzył na ks. Wojtyłę i stwierdził:
? Stary, jak ty jesteś obkuty! Proszę cię, jeśli przyjdzie Ksiądz Profesor, to nie wchodź przede mną na egzamin, bo z pewnością obleję!
? Dobrze ? zgodził się pokornie ks. Wojtyła ? ale powiedz mi szczerze, dlaczego nie byłeś na ani jednym wykładzie?
? Bo wiesz, panuje powszechna opinia, że jego wykłady są bardzo trudne i wręcz abstrakcyjne, ale gdyby miał taki dar przekazywania wiedzy jak ty, to słuchałbym go z największą przyjemnością.
? Dobrze, to daj indeks ? powiedział Ksiądz Profesor.
? Co ty, żarty sobie stroisz? ? zapytał ksiądz student, na co usłyszał:
? Daj indeks, jestem Wojtyła ? i Ksiądz Profesor wpisał oniemiałemu z przerażenia koledze 4+, z uwagą, by jednak w przyszłym semestrze zaczął uczęszczać na wykłady, by samemu wyrobić sobie sąd o wykładowcy. Tym pozornie małym wydarzeniem, o którym dowiedzieliśmy się natychmiast, zyskał taką sympatię, że bariera iluzorycznego strachu została pokonana na zawsze...
 
Niesforny Papież
Jak wiadomo podczas wizyty w 1999 roku w Polsce Jan Paweł II zachorował i z tego powodu odwołano jego wizytę w Gliwicach. Ojciec Święty nie dopuścił jednak do tego, aby to śląskie miasto było jedynym miejscem na trasie jego pielgrzymki, którego nie odwiedził. Niespodziewanie w ostatnim dniu wizyty, 17 czerwca, przybył do Gliwic, a zebranemu pół milionowi wiernych dziękował za "świętą cierpliwość dla Papieża". Posługując się gwarą śląską, Jan Paweł II tak oto dialogował z tłumem:
- Widać, że Ślązak cierpliwy i twardy, bo ja bym z takim Papieżem nie wytrzymał. Ma przyjechać, nie przyjeżdżo, potem znowu ni ma przyjechać - przyjeżdzo
- Nic nie szkodzi - odparli wierni.
- No, to dobrze. Jak nic nie szkodzi, to jakoś ze spokojnym sumieniem odjadę do Rzymu.
 
Z Wami dziecinnieję
Podczas jednej ze swoich wizytacji rzymskich parafii Papież - jak to miał w zwyczaju - wdał się w rozmowę z dziećmi.
- Wy jesteście młodzi, a ja już jestem stary - powiedział.
- Nie, nie jesteś stary - gromko zaprotestowały dzieci.
- Tak, ale jak jestem z wami, to dziecinnieję - replikował Papież.
 
Złość piękności szkodzi
Przed kilku laty - wspomina watykański korespondent Telewizji Publicznej, Jacek Moskwa - po modlitwie "Anioł Pański" Jan Paweł II przemawiał, niemal krzycząc. Zaraz potem, podczas audiencji w Pałacu Apostolskim, Moskwa prosił Papieża, aby na siebie uważał, bo jego chrypka zaniepokoiła dziennikarzy.
- To ze złości - usprawiedliwiał się Papież.
A odchodząc dodał: - A złość piękności szkodzi.
 
 
Inne anegdoty ...
  
Wkrótce po wyświęceniu na kapłana, Karol Wojtyła w 1946 roku przybył do Rzymu, aby tu kontynuować swoje studia. Jeden z jego ówczesnych kolegów, Albert Felice, wspominał po latach:
- Karol opowiadał nam dowcipy po łacinie.

***

W roku 1983, w swojej rezydencji w Castel Gandolfo, Jan Paweł II przyjął piłkarzy Lechii Gdańsk, którzy byli wówczas zdobywcami Pucharu Polski. W pewnym momencie papież powiedział:
- Ja kiedyś grałem głównie na bramce. Który z was jest bramkarzem?
Gdy przed papieżem stanął bramkarz Tadeusz Fajfer, papież dodał:
- Domyślam się na podstawie moich doświadczeń, że grasz najgorzej ze wszystkich, dlatego wzięli cię na bramkę?

***

Zaraz po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce, doradca prezydenta USA Zbigniew Brzeziński otrzymał zadanie nawiązania bezpośredniego kontaktu z Watykanem. Z dużymi trudnościami Brzeziński zdobył telefon do Stolicy Apostolskiej i wkrótce udało mu się odbyć rozmowę telefoniczną z papieżem. Na koniec rozmowy poprosił:
- Czy Wasza Świątobliwość zechciałby udostępnić swój prywatny numer telefonu, do wykorzystania w nagłym wypadku?
Papież odsunął słuchawkę i cicho spytał księdza Dziwisza:
- Czy ja mam jakiś prywatny telefon?

***

Do papieża na audiencję przybyła delegacja włoskich lotników, ubrana w galowe mundury. Podczas przemówienia ich dowódca powiedział:
- Wasza Świątobliwość jest jednym z nas!
- Dlaczego? ? zdziwił się papież.
- Bo w ciągu niespełna roku swego pontyfikatu, przebywałeś Ojcze Święty sto cztery godziny w powietrzu!

***

Podczas każdej audiencji Jan Paweł II na pamiątkę spotkania, wręczał wiernym różańce. Któregoś razu wręczając je, powiedział:
- To jest bardzo dobra pamiątka, ponieważ posiadając pamiątkę, zawsze pamiętamy kto nam ją dał. Zatem całkiem bezinteresowne to nie jest!

***

Jeden z żołnierzy Gwardii Szwajcarskiej tak wspomina Jana Pawła II:
- Ilekroć papież przechodził obok nas, a my staliśmy wyprostowani jak struny, i oczywiście z poważną miną, on zawsze pociągał nas za guziki albo za troczki, żeby nas rozśmieszyć. I zawsze Mu się to udawało!

***

Gdy Papież przebaczył swojemu zamachowcy Ali Agcy jego czyn, do francuskiego publicysty Andre Frossarda zgłosił się mężczyzna twierdzący, że wie jacy ludzie stoją za zamachem Agcy.
Frossard powiedział wówczas:
- Tylko niech pan tylko tego nie mówi Ojcu Świętemu! Jeszcze każe nam się za nich wszystkich modlić!

***

Jan Paweł II był pierwszym w historii papieżem, który zasiadł na trybunach stadionu jako piłkarski kibic. Było to 29 października 2000 roku, kiedy to ponad 60 tysięcy sportowców z całego świata spotkało się z papieżem na Stadionie Olimpijskim w Rzymie. Po tym, jak Jan Paweł II celebrował mszę świętą, podczas której wygłosił kazanie, na stadionie odbył się mecz piłkarski Włochy-reszta świata, z udziałem największych gwiazd światowego futbolu. Jan Paweł II obejrzał cały mecz, mimo że początkowo miał opuścić stadion po pierwszych 45-ciu minutach gry.
Znając sympatię papieża do piłki nożnej, piłkarski klub FC Barcelona co roku przesyłał mu karnet wstępu na mecze.

***

W 1997 roku przed przyjazdem Jana Pawła II do Wrocławia, oddział antyterrorystyczny wrocławskiej policji dokładnie sprawdzał kościół garnizonowy, do którego Jan Paweł II miał wkrótce przybyć. Jeden z policjantów zapragnął zajrzeć również do tabernakulum. Wówczas ksiądz powiedział mu:
- Nie trzeba przeszukiwać, tam mieszka tylko Pan Jezus.
- Proszę księdza, ale ja muszę sprawdzić, czy On jest tam sam!

***

Po powrocie Jana Pawła II z Niemiec, jeden z niemieckich komentatorów telewizyjnych stwierdził, że
oglądalność programu TV z wizyty papieża wyniosła 26 procent, czyli niemal tyle samo co najlepsze seriale kryminalne...

Papież nie da sobą kręcić
Podczas drugiej pielgrzymki do Ojczyzny w 1983 roku tłumy krakowian gromadziły się przed domem arcybiskupów, który był rezydencją Ojca Świętego. Ludzie ani myśleli rozstać się ze stojącym w oknie papieżem i bez końca przedłużali dialog z nim. Wreszcie Ojciec Święty powiedział: "Cztery lata temu kręciliście mną, jak chcieli, a teraz już jestem starym papieżem i nie dam sobą kręcić".

Ten to ma dech
W czasie tej samej pielgrzymki, 22 czerwca 1093 roku, na krakowskich błoniach odbyła się beatyfikacja dwóch powstańców styczniowych - brata Alberta Chmielowskiego i ojca Rafała Kalinowskiego. W trakcie ceremonii buchnął nagle z kadzielnicy wielki płomień, z którym nie mogli sobie poradzić ani ministranci, ani księża koncelebranci. Wreszcie ówczesny ceremoniarz papieski ks. John Magee, Irlandczyk, dmuchnął tak skutecznie, że płomień zgasł i z kadzielnicy począł unosić się upragniony dymek. Wydarzenie nie uszło uwagi Ojca Świętego, który, sięgając po kadzidło, powiedział z uznaniem o swoim ceremoniarzu: "Ten to ma dech!".

Czy Wyborcza wybiera Papieża
Reporter "Gazety Wyborczej" podczas pielgrzymki Jana Pawła II w 1991 roku nie posiadał się ze szczęścia, kiedy stanął "oko w oko" z Papieżem, gdy ten wychodził ze swojego dawnego kościoła parafialnego w rodzinnych Wadowicach. Rozradowany krzyknął: "Pozdrowienia od polskich dziennikarzy dla Ojca Świętego".
"A Pan gdzie pracuje?" - zapytał dociekliwie Jan Paweł II
I tu pod reporterem ugięły się nogi, bo pomyślał sobie, że do Papieża doszły głosy, iż "Gazeta" pisze czasem krytycznie o Kościele. Odpowiedział jednak zgodnie z prawdą: "W Gazecie Wyborczej".
Ojciec Święty jednak jak zwykle zachował klasę i zapytał z charakterystycznym dla siebie dowcipem: "A będziecie tam wybierać?".

Czy protestanci wstaną wcześniej
Podczas pierwszej pielgrzymki do Niemiec w 1980 roku jeden z dziennikarzy zagadnął Jana Pawła II, czy zgadza się z opinią, że za mało czasu poświęcił na rozmowy z protestantami.
"W Moguncji mogę wstać o dwie godziny wcześniej, ażeby z nimi rozmawiać, ale czy oni też wcześniej wstaną?" - opowiedział Papież

Ja w tym wieku byłem Papieżem
W 1992 roku ojciec Leon Knabit został zaproszony na kolację do Ojca Świętego w pałacu watykańskim. W pewnym momencie Papież nieoczekiwanie zapytał: "To ile ojciec ma właściwie lat?".
- "Sześćdziesiąt trzy" - odparł benedyktyn.
- O to w tym wieku ja już byłem papieżem - odrzekł Jan Paweł II.
- Wiem o tym. Wiem i bardzo mi wstyd - powiedział ociec Leon i obaj wybuchnęli śmiechem.

Kluger za Papieża?
W 1997 roku, podczas wizyty w Zakopanem, Jan Paweł II spotkał siew "Księżówce" ze swoimi kolegami gimnazjalnymi Teofliem Bojesiem i Stanisławem Jurą.
- Jak długo zamierza Wasza Świątobliwość zostać z nami w Polsce tym razem? - zapytał Jura - mam nadzieję, że przynajmniej miesiąc?
- Och, nie - odpowiedział Jan Paweł II - Muszę wracać do Rzymu pojutrze. Wiecie, że jestem papieżem. Mam dużo pracy w Watykanie.
- Dlaczego uciekasz tak szybko - spytał Jura - Czyż nie zostawiłeś tam Jurka Klugera w zastąpstwie?

Znowu te ptopty
W jednym z polskich miast, gdzie przygotowano na obiad kurczaka, Jan Paweł II miał powiedzieć z dezaprobatą: "Znowu te ptopty".

Komu lektykę
Papież głośno rozmyśla przy licznych współpracownikach:
- Co ja zrobię z tymi sedia gestatoria (lektykami papieskimi)? Kurzą się, miejsca zajmują. Paweł VI sprzedał tiarę i pieniądze rozdał ubogim, ale komu ja to sprzedam? Wiem... (i tu pada nazwisko jednego z polskich biskupów).

Sumienie transcendentalne
Były prezydent Włoch Sandro Peretini, przyjaźniący się od lat z Papieżem, powiedział mu kiedyś wprost: "Ojcze Święty, jestem człowiekiem niewierzącym. W postępowaniu kieruję się tym, co wskazuje mi moje sumienie". Na to Jan Paweł II odrzekł: "O, to także jest transcendencja".

Siostrzyczka Tomciu Paluszka
W czasie jednej z ceremonii na Placu świętego Piotra Papież, przechodząc wzdłuż barier, zauważa małą dziewczynkę, zagubioną w tłumie, ludzie podają mu ją ponad barierą, a on bierze ją za rękę i wędrują we dwoje po wyłożonej czerwonym suknem drodze do tronu. I tu nagle wkraczamy w bajkę: kolumnada Barniniego staje się lasem o pniach bez gałęzi. Ojciec Święty w obszernych szatach, z mitrą błyszczącą w słońcu, staje się jakiś królem z legendy, a dziewczynka - siostrzyczką Tomcia Paluszka. Doszedłszy do tronu, legendarny król podnosi dziecko w górę tak, żeby zewsząd można je było zobaczyć i przybiegający z głębi placu rodzice odbierają je z papieskich rąk.

Tylko nie mówicie Papieżowi!
Kiedy Papież przebaczył swojemu zamachowcy - All Agcy - do Andre Frossarda zgłosił się pewien Polak, twierdząc, że wie na pewno, "jacy ludzie włożyli broń w rękę Turka". Frossard rzucił z pośpiechem: "Niech Pan tylko tego nie mówi Ojcu Świętemu! Jeszcze każe nam się za nich modlić!".

Biskup i Góral
W czasie jednej z wędrówek po górach biskup Karol Wojtyła spotkał górala, który - widząc wędrowca utrudzonego i zakurzonego - zapytał go, kim jest.
- Biskupem! - odpowiedział zziajany Karol
- Jak wyście som biskupem, to jo jestem papieżem! - wzruszył ramionami góral.

Najprzystojniejszy kardynał
Kiedyś, podczas wizytacji jednej z podhalańskich parafii przejęta z wrażenia gaździna pomyliła przygotowany tekst powitania kardynała Karola Wojtyły i zamiast zatytułować go "najdostojniejszym", powiedziała "Witojcie nom najpsystojniezy księze kardynale". On zaś spojrzał na nią z filuternym błyskiem w oku i odparł: "No, coś w tym jest".

A co, nie wolno mi?
Kiedy po Krakowie rozeszła się wieść, że 29 maja 1967 roku arcybiskup Karol Wojtyła został kardynałem, ojciec Leon Knabit, benedyktyn z Tyńca, znany obecnie z prowadzenia programów telewizyjnych, pogratulował nominowanemu w typowy dla księży sposób: ukląkł na jedno kolano i pocałował go w rękę. Ku zaskoczeniu ojca Leona świeżo upieczony kardynał zrobił dokładnie to samo.
"Proszę Księdza Kardynała!" - zawołał zmieszany i zażenowany benedyktyn.
"A co, nie wolno mi?" - odparł z figlarnym uśmiechem przyszły papież.

Wierszyki na różne okazje
Podczas wypraw turystycznych ze studentami ks. Karol Wojtyła, zwany "Wujkiem", często układał wierszyki i piosenki do różnych sytuacji. W 1957 roku w Bieszczadach recytował taki oto dwuwiersz:
"Rano mnie chwalą, wieczorem mnie ganią
i jak tu można wierzyć tym... paniom".
W 1952 roku swojej podopiecznej, świeżo upieczonej nauczycielce, podarował notes z dedykacją:
"W tym notesie nie pisz dwójek,
o to prosi Cię dziś Wujek!".
W 1955 roku, podczas spływu kajakowego na Drawie, cała grupa, potwornie zmęczona, dotarła na biwak o zmroku. Jedynie "Wujek" nie tracił rezonu i całą sytuację spointował rymowanką:
"Za te całodzienne harce,
Zmówię brewiarz przy latarce".
Wierszyki do różnych sytuacji układał również będąc biskupem i kardynałem. Kiedy wyjeżdżając na narty do Zakopanego zatrzymał się w klasztorze urszulanek na Jaszczurówce, "dokuczał" jednej z sióstr, o imieniu Alfonsa, ułożonym przez siebie wierszykiem: "Siostra Alfonsa na mnie się dąsa".

Nie ma chrztu bez wody
15 maja 1977 roku, po wielu trudnościach i po wieloletnich oczekiwaniach na pozwolenie budowy kościoła, odbył się wreszcie długo oczekiwana konsekracja świątyni w Nowej Hucie-Bieńczycach. Na uroczystościach w mieście, gdzie według założeń władz komunistycznych nie miało być miejsca dla Boga, przybyło kilkadziesiąt tysięcy osób. Stali oni cierpliwie kilka godzin mino nieustannie padającego ulewnego deszczu. Kardynał Karol Wojtyła dodawał im ducha słowami: "Konsekracja to jakby chrzest, a gdzie jest chrzest, tam musi być i woda".

Czy jest tu biskup?
W 1960 roku, wracając po Bieszczadach, grupa "Wujka" wsiadła do pociągu do Krakowa w Sanoku. Nagle do przedziału wtargnął konduktor i zakrzyknął: "Czy jest tu biskup?". Wszyscy zaniemówili, nie widząc o co chodzi. Widząc zdziwione miny, konduktor wyjaśnił: "Uczeń Biskup z Rybnika". Pierwszy ocknął się ks. Wojtyła, który był już wówczas biskupem i odpowiedział: "Nie, nie ma go tutaj". Okazało się, że konduktor znalazł legitymację niefortunnego Biskupa i szukał go, by mu ją oddać.

Papież to nie mistrz olimpijski
Pracownicy Watykanu nie mogli pogodzić się z tym, że nowy papież nie chce korzystać z lektyki papieskiej, zwanej sedia gestatoria.
"Bez sedia gestatoria Ojciec Święty nie będzie widziany, może więc jakiś podest?" - nie dawali za wygraną "watyńczycy".
"Na podest nie wejdę, nie jestem mistrzem olimpijskim!" - oznajmi stanowczo Jan Paweł II

Górale obronią
Nazajutrz po uroczystości inauguracji pontyfikatu, 23 października 1978 roku, papież spotkał się w Auli Pawła VI ze swoimi rodakami licznie przybyłymi do Rzymu. Dostrzegłszy górali w pięknych, tradycyjnych strojach, podszedł do nich i powiedział: - "No, jacyż to z was są górale, co ciupagi macie, a swojego metropolitę toście wypuścili z Krakowa?". Na to Staszek Trzebunia odpowiedział: "Przecież jakby się tu wom jaka krzywda działa, to my przyjdziemy i was bydziemy bronić!".

Papieskie wagary
Podczas powitania w Monachium Papież spytał licznie obecne dzieci: "Dano wam dziś wolne w szkole?". "Tak" - wrzasnęła z radością dzieciarnia. "To znaczy - skomentował Jan Paweł II - że papież powinien częściej tu przyjeżdżać".

Jak się czuje piesek
Jeden z watykańskich prałatów chciał się nauczyć polskiego, więc sprowadził sobie nasz elementarz. Nauka była jednak tak pospieszna, że kiedy chciał się nową umiejętnością pochwalić przed Ojcem Świętym, coś mu się pomyliło i zamiast: "Jak się czuje Papież", rzekł: "Jak się czuje piesek?". Papież spojrzał na niego zdumiony, po czym odpalił: "Hau, hau".

Jan Paweł - Pawłowi
Podczas pierwszej pielgrzymki do Niemiec zebranym na mszy tak spodobały się cytowane przez Papieża słowa św. Pawła, że przerwali mu i zaczęli bić brawo. Kiedy Ojciec Święty znów doszedł do głosu, przerywając przygotowaną mowę, stwierdził: "Dziękuję w imieniu świętego Pawła".

To tylko wasza konstytucja
W ostatnim dniu pielgrzymki do Polski w 1083 roku podczas pożegnania na lotnisku generał Jaruzelski poskarżył się Papieżowi, że ten w swych homiliach niezwykle surowo potraktował reżim komunistyczny.
- Ja jedynie przytaczałem artykuły waszej własnej konstytucji - odparł łagodnie Papież.

Nie szumcie siostry nam
W hiszpańskiej Avili, gdy szum czyniony przez rozradowane zakonnice stawał się już wprost nie do zniesienia, Papież wypalił: "Te siostry, które ślubowały milczenie, hałasują tu najgłośniej".

Niech żyje łupież...
Podczas ostatniej pielgrzymki w Pełpinie: "Jak tak krzyczycie 'Niech żyje papież', przypomina mi się, gdy ktoś się pomylił i krzyknął: 'Niech żyje łupież'. Ja was do tego nie zachęcam".

Ech, popapieżyć
Ojciec Święty do odwiedzającego Go polskiego księdza:
- Poczekaj chwilę na mnie, muszę trochę popapieżyć.